środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 10

Razem z Perrie pół dnia spędziłyśmy na zakupach.Chodź to ona kupowała ja nie mam aż tyle kasy. Chciała mi pożyczyć ale się nie dałam. Nienawidzę, żerować na innych.
Perrie Jest naprawdę fajna i zwariowana. Lubi się wygłupiać. A ja osobiście nie lubię ludzi którzy są smutasami. Uwielbiam zabawę. Pewnie dlatego tak szybko polubiliśmy się z chłopcami. Nadajemy na tych samych falach. Znaczy mamy mózgi 6 latków. Ale i tak to ja jestem ta najmądrzejsza.
- Gdzie teraz?- zapytała Perrie.
- chodźmy na ciacho- poprosiłam. Jestem zmęczona chodzeniem od sklepu do sklepu.
- okej. Chodźmy tam- powiedziała wskazując na małą kawiarenkę. Usiadłyśmy przy okrągłym stoliku.
Zamówiłyśmy po ciachu i kawce.
-  Zmęczona?- zapytała radośnie. Skąd ona bierze tyle energii? No pytam się skąd?
- bardzo- zaśmiałam się.
- przyzwyczaisz się- powiedziała.
- Przepraszam....- rozmowę przerwał nam jakiś chłopak.- mógłbym prosić o autograf?- zapytał.
- jasne- Perrie się uśmiechnęła i odebrała od niego kartkę i długopis i złożyła swój podpis.
- proszę- powiedziała i oddała mu autograf.
- dzięki- uśmiechnął się szeroko i odszedł.
- fajnie tak rozdawać autografy?- zapytałam. Dowiedziałam się, ze należy do zespołu Little mix.
- tak bardzo. Nawet nie wiesz jak bardzo cieszy fakt, że ktoś cię podziwia a jeszcze bardziej fakt, że uszczęśliwiasz go głupim podpisem- odpowiedziała. Do domu wróciłam wieczorem. Perrie wróciła do swoich koleżanek z zespołu. 
- Cześć chłopcy- przywitałam się. Jestem mega zmęczona więc od razu poszłam na górę. Ta dziewczyna to istny potwór. Komu chcę się łazić cały dzień po sklepach i przymierzać ciuchy. Mimo to spędziłam z nią naprawdę miły dzień.
Aż rozbolała mnie głowa, wzięłam proszki i bardzo szybko usnęłam.
*
- Kurwa- bardzo szybko poderwałam się do pozycji siedzącej. Odetchnęłam gdy skojarzyłam, że to tylko zły sen. Uspokoiłam oddech. Teraz nawet do końca nie wiem co mi się śniło. Dotknęłam dłonią spoconego czoła. Jestem strasznie zgrzana. Ale mimo tego jest mi zimno. Spojrzałam na zegarek. Jest 1 w nocy.
Zeszłam z łóżka i weszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Jestem strasznie blada. Ręce strasznie mi się trzęsą a złamanie daje boleśnie o sobie znać. Zdałam sobie sprawę, że pojawiają mi się pierwsze symptomy głodu. Nie! tylko nie teraz! Mieszkam z chłopakami. Na stówę zauważą moje ataki. Ślepy by zauważył. Dzięki lekom ze szpitala wytrzymałam tak długo. Ale moje ciało daje znać, że potrzebuje narkotyku. Ostatnio o Jamesa byłam 2.5 tygodnia temu. Pamiętam, że kupiłam sobie na zapas mimo tego, że obiecałam sobie, ze nie będę brać. Schowałam je pod podszewką w kurtce. Myśl, że one tam są nie daje mi spokoju. Mam je na wyciągnięcie ręki. Odetchnęłam myśl racjonalnie. Nie możesz wziąć bo zauważą. Nie chce, żeby dowiedzieli się, ze mieszkają z ćpunką. Mój wzrok padł na tabletki przeciwbólowe, które dostałam od lekarza. Nie myśląc długo, połknęłam kilka tabletek. Po kilku minutach przestałam się trząść. trochę mnie to przymuliło. Wiem, że niestarczy mi to na długo. To tylko powstrzyma zbliżający się atak na kilka godzin, maximum 1 dzień. Nie wytrzymam długo bez zaciągnięcia się. Zamrugałam kilka razy by powstrzymać łzy. Jestem słaba. Jestem taka słaba. Nie potrafię nawet dać sobie razy ze zwykłym głodem. Obiecałam sobie, że to koniec. To tylko mnie zniszczy, ale nie potrafię przestać. Moje ciało samo decyduje. Mój umysł jest przyćmiony nie wiem co robię. Powoli ruszyłam do łóżka. Jednak długo nie mogłam usnąć.
Boje się, że te narkotyki i głód będą miały całkowitą kontrole nad moim ciałem. Jestem uzależniona i dobrze to wiem. Nie mam w ogóle siły gdy nie wezmę. Boli mnie całe ciało i serce. Po prostu się duszę. Ostatnio jak próbowałam się powstrzymać dostałam ataku zdemolowałam pół mieszkania. Nie wiedziałam co robię, Podczas takiego ataku mogę zrobić krzywdę sobie ale i innym. Skuliłam się w kłębek. Łzy zaczęły mi płynąc po policzkach. Nie mogłam za nic ich powstrzymać. Krzyknęłam w poduszkę. Nic nie pomogło.
To jest do bani. Całe moje życie to jedno wielkie gówno.
*
- cześć - przywitałam się z Liamem i Zaynem.
-hej- odpowiedzieli i wrócili do śniadania. Nie jestem głodna. Napiłam się jedynie soku.
- Sel wszystko w porządku?- zapytał zmartwiony Liam, kiedy zobaczył, że walnęłam szklanką o blat.
- tak wszystko jest ok- odpowiedziałam.
- Nie wyglądasz zbyt dobrze- stwierdził.
- nic mi nie jest- warknęłam. Spojrzeli na mnie zdziwieni. Westchnęłam.
- Zaraz musimy jechać na wywiad. Wrócimy wieczorem- powiedział i wyszedł z kuchni.
- Jakby co to dzwoń- dodał Zayn i wyszedł za Liamem. Stałam tak jeszcze kilka minut. Gips zdejmują mi za tydzień, wtedy się wyprowadzę. Tylko, że nie wytrzymam tygodnia na głodzie. Już się cała trzęsę a co dopiero za siedem dni. Chłopcy już wyszli więc zostałam sama. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się w korytarzu. W ręce miałam kurtkę. Szybko wygrzebałam z niej woreczek z białym proszkiem.  Powiesiłam kurtkę z powrotem na wieszak i poszłam do salonu. Cała moja uwaga jest skupiona na woreczku.
Usiadłam na kanapie a woreczek położyłam na stoliku. Nic się nie stanie jak wezmę troszeczkę. Wysypałam trochę proszku na stolik. Spojrzałam na zegarek jest dziewiąta więc mam kilka godzin za nim wrócą. Zaczęłam schylać się by wciągnąć. Nie Możesz tego zrobić! Mój świadomość krzyczała ale ciało i tak robiło to co chciało. Wciągnęłam małą działkę. Po kilku chwilach zaczęłam się rozluźniać. Oddychałam głęboko i miarowo. Wracały mi siły. Wszystkie troski odeszły. Nie czułam, żadnego bólu ani fizycznego ani psychicznego. Zaczęła mnie wypełniać radość. zaczęłam się śmiać z każdej rzeczy w salonie. Przybierały dziwaczne kształty. Jednak po jakimś czasie radość zaczęła zmieniać się w smutek.
Co ja zrobiłam? Obiecałam coś sobie i przegrałam. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Oddech zrobił mi się krótki i urywany. dławiłam się łzami. Nie mogłam złapać oddechu. Jestem beznadziejna. Nie zasługuje na to wszystko. Nie zasługuje na przyjaźń z chłopakami. Są dla mnie jak starsi bracia. Mimo, że nic im nie obiecałam i chodź nawet o tym nie wiedzą. Czuje się jak bym ich zawiodła. A zwłaszcza moją matkę. Nie chciałaby żeby jej jedyna córka tak się niszczyła. Zaczęłam się uspokajać. Oddech mi się wyrównał. Siedziałam skulona na kanapie. Za oknami zrobiło się ciemno. Nie zawracałam sobie głowy światłem, więc siedziałam po ciemku. Myśląc o tym co dalej zrobić. Szczerze to nie mam pojęcia. Usłyszałam szczęk zamka w drzwiach. Dźwięk mnie mocno wystraszył aż podskoczyłam. Kurwa chłopcy wrócili.
________________________________________________________________________
Podoba się????? 
Dajcie komentarz jeśli się spodobało!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dzięki za wszystkie komentarze pod poprzednimi rozdziałami , mimo, że nie jest ich za dużo. Kocham was ludziska <3


12 komentarzy:

  1. Jest po polnocy , a ja przypomnialam sobie , ze musze przeczytac kolejny rozdzial . Swietny! Czekam na nastepny ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz talent, uwielbiam to. c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pisz dalej - DynaHope1DEW

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział super. Żałuję,że dopiero dzisiaj zauważyłam twojego bloga. Jestem ciekawa czy chłopcy dowiedzą się o tym, że ona ćpa. Szybko dawaj next.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Zaciekawiłaś mnie swoim opowiadaniem.
    Jestem ciekawa dalszych losów głównej bohaterki ♥
    Czekam na następny rozdział :)

    W wolnej chwili zapraszam do siebie :*
    http://to-win-dreams-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Suuuuuper ;) /Natkaa

    OdpowiedzUsuń