poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 13

Oczami Harrego.
Właśnie byłem w trakcie zostawiania pocałunków na jej dekolcie, jak zauważyłem, że w ogóle nie reaguje na mój dotyk. Przeniosłem wzrok na jej twarz i stwierdziłem, że usnęła. Jeszcze nigdy żadna kobieta mnie nie olała, one zawsze błagały o więcej a Selena usnęłam w trakcie. Czułem się lekko urażony liczyłem na świetną noc. Podniosłem się z niej i usiadłem na łóżku. Spojrzałem na swój krok. Stanął mi i sam będę musiał się z tym uporać. Przykryłem ją kołdrą i cmoknąłem w usta.
-dokończymy to kiedyś obiecuje- szepnąłem wiedząc, że i tak nie usłyszy. Muszę przyznać, że umie się zabawić, wypiła bardzo dużo. Przyglądałem się jej jak tańczyła, miała takie kocie ruchy. Wyszedłem z jej pokoju i od razu poszedłem pod prysznic.

Oczami Seleny.
Złapałam się za głowę, Boże jak boli. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. Jest południe. Mam kaca po wczorajszej imprezie. Pamiętam tylko początek imprezy w połowie urwał mi się film. Nie pamiętam co robiłam i jak znalazłam się w swoim łóżku. 
Zebrało mi się na wymioty więc szybko znalazłam się w łazience i zwymiotowałam do kibla. Przymknęłam powieki i oparłam się o deskę. Jeszcze nigdy w życiu nie było ze mną aż tak źle po imprezie. Podeszłam do umywalki i umyłam zęby. Spojrzałam na swoje odbicie. Wyglądam strasznie. Rozebrałam się z sukienki i weszłam pod prysznic. Po zimnym prysznicu zrobiło mi się troszkę lepiej ale głowa nadal mnie boli. Ubrałam się w dres i zeszłam na dół. W kuchni jest Harry i Liam reszta pewnie jeszcze śpi.
- Hej- mruknęłam do nich.
- hej- powiedział Liam. Na twarzy pojawił mi się grymas.
- nie krzycz- poprosiłam. 
- widzę, że ktoś tu nieźle zabalował- zadrwił Harry.
- błagam cie jeszcze nigdy nie czułam się, aż tak źle- powiedziałam. Na szafce leżały proszki. Szybko połknęłam dwa i popiłam wodą.  Spojrzałam na Harrego, który bardzo uważnie mi się przygląda. Jego zielone oczy wręcz mnie prześwietlają. Czułam się trochę, nie zręcznie, jego wzrok wypalał we mnie dziurę. Odkaszlnęłam. Ból głowy po woli mi mijał.  
- Zrobię śniadanie- powiedziałam i zabrałam się za robienie naleśników.
Myślałam, że zaraz walne czymś Harrego. Cały czas się gapił i nie mam pojęcia o co mu chodzi. Za kilka minut naleśniki stały już na stole.
- pójdę obudzić chłopaków- powiedziałam i szybko wyszłam z kuchni. Odetchnęłam z ulgą, jak przestałam czuć na sobie palące spojrzenie Harrego. Muszę z nim później pogadać. Może na tej imprezie coś się stało, ale za cholerę nic nie mogę sobie przypomnieć. No mam nauczkę, następnym razem nie będę tyle pić.
Zapukałam do pokoju Nialla. 
- proszę- usłyszałam. Już nie śpi to dobrze. Wychyliłam głowę przez drzwi do pokoju Nialla. Stał na środku w samych bokserkach. Już przyzwyczaiłam się do tego, że chodzą na golasa.
- hej. Śniadanie gotowe- po informowałam go. Kiwnął głową a ja wyszłam. Następny w kolejce był pokój Lou. Zapukałam, ale nie usłyszałam żadnej odpowiedzi. Westchnęłam i weszłam do środka. Podeszłam do łóżka. Nie mam zamiaru krzyczeć widzę, że też nie źle zabalował niech nie cierpi.
- Lou- powiedziałam i lekko zaczęłam go szturchać. - Lou- powtórzyłam. Zaczął się poruszać. Otworzył oczy i podniósł głowę do góry,
- Matko moja głowa- Jęknął. Posłałam mu minę pełną współczucia.
- Chodź na śniadanie- powiedziałam. Jego głowa z powrotem opadła na poduszki,
- zaraz przyjdę- wymamrotał. Wyszłam z jego pokoju i poszłam do Zayna. On też jeszcze spał jak zabity. musiałam powstrzymać śmiech, jak usłyszałam jego chrapanie. To kara za palenie papierosów. Zaczęłam nim szturchać.
- Zayn, wstawaj- powiedział. Nakrył się bardziej kołdrą.
- Zayn chyba nie chcesz, żebym zaczęła krzyczeć- postraszyłam go.
- idź sobie- jęknął.
- Niall zaraz zje wszystkie naleśniki- Mulat powoli otworzył oczy.
- są naleśniki?- zapytał. Pokiwałam głową.
- a przyniesiesz mi coś na ból głowy- poprosił.
- jasne, zaraz wrócę- Zeszłam na dół i wzięłam tabletki dla Zayna i dla Louisa. Niall, Harry i Liam już jedli śniadanie. Z tego co widzę są jeszcze w gorszym stanie co ja. Proszę co dzieje się z człowiekiem jak ma dwa tygodnie przerwy pod imprez. Wzięłam jeszcze dwie butelki wody i pobiegłam na górę.
-proszę Lou- Położyłam mu na szafce butelkę i dwie tabletki.
- wstawaj-  rzuciłam jeszcze za nim wyszłam. Zostawiłam jeszcze tabletki u Zayna i wróciłam do kuchni. Nałożyłam sobie naleśniki i usiadłam przy stole.
-  Niall zostaw coś dla chłopaków- powiedziałam do blondyna. Spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi oczętami.
- Masz zostawić i koniec kropka- 
- dobra- Do kuchni przyszli Zayn i Lou. Nie odzywali się jednak. Na pierwszy rzut oka widać, że mają kaca. Jedliśmy w ciszy.
- Sel.  możemy pogadać? - zapytał Harry.
- jasne o co chodzi?- 
- ale w cztery oczy-  Odłożyła talerz do zlewu.
- dobra- zgodziłam się i wyszłam za nim. Weszliśmy do jego pokoju. Oparłam się o jego biurko.
- o co chodzi?- zapytałam. Podszedł do mnie. Nie znałam jego zamiarów do puki mnie nie pocałował. Zaskoczyła mnie tym. Odepchnęłam go od siebie.
- Harry co ty robisz?- zapytałam. Uśmiechnął się i z powrotem się do mnie zbliżył. Jego ręce znalazły się na moich biodrach a usta przy moim uchu.
- Jak to co kończę to co zaczęliśmy- wyszeptał i przygryzł moje ucho.
- Co zaczęliśmy?- zmarszczyłam brwi. O co tu chodzi?
- Nie pamiętasz?- zdziwił się. Pokręciłam głową. 
- Wczoraj po imprezie poprosiłaś, żebym cię pocałował i zdecydowanie chciałaś czegoś więcej- wyjaśnił. Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami. Za nic nie mogę sobie czegoś takiego przypomnieć. Usta Harrego znowu znalazły się na moich.
-Harry zostaw mnie- poprosiłam i stanowczo go od siebie odepchnęłam.
- Nawet jeśli coś takiego miało miejsce to wiedz, że byłam pijana i to w ogóle nie miało znaczenia. Jesteś moim przyjacielem nie mogłabym się z tobą przespać- powiedziałam.
- wiem, że myślisz inaczej. Widziałem to wczoraj. Masz na mnie wielką ochotę-
-To nie miało znaczenia! Chwila słabości pijanego człowieka. Nie wyobrażaj sobie bóg wie czego!-Powiedziałam.
- Jestem pewien, że cholernie ci się podobam i jeszcze kiedyś wylądujemy razem w łóżku- powiedział.
- To lepiej nie bądź tego taki pewien- powiedziałam. Podeszłam do drzwi z zamiarem wyjścia. Ale Harry zatrzymał mnie łapiąc za nadgarstek.
- Harry Styles zdobywa każdą dziewczynę, której pragnie ty też nią będziesz- warknął.
Prychnęłam i wyrwałam swoją dłoń. Trzasnęłam drzwiami i wyszłam z jego pokoju.  
Cholera co ja wczoraj piłam? Zeszłam na dół.
- wszystko w porządku?- zapytał Liam. Kiwnęłam głową.
- cóż wyglądasz na nieźle wkurzoną- zaśmiał się Lou. Przeniosłam na niego swój wzrok. przestał się śmiać.
- tylko stwierdzam fakt- powiedział i wrócił do oglądania telewizora. Po chwili dołączył do nas loczek. Oczywiście musiał usiąść koło mnie. Przewróciłam oczami jak poczułam, że mnie obejmuję. Szybko wstałam z kanapy i poszłam do swojego pokoju. Jest mi cholernie głupio, że po pijaku prawie poszłam z Harrym do łóżka. Ale czasu nie cofnę. Będę udawać, że nic się nie stało. Włączyłam komputer. Pora poszukać sobie jakiejś pracy. Była umowa, że jak zdejmą mi gips, szukam roboty i się wyprowadzam. Nie mogę, znieść tego, że mieszkam za darmo. Dobija mnie fakt, że nie mogę być nie zależna. Zaczęłam przeglądać oferty  w internecie. Nie znajdę szybko czegoś dobrego. Zapisywałam adresy i numery różnych kawiarni. Już kiedyś pracowałam dorywczo w wakacje więc mam doświadczenie.
- Hej co robisz?- usłyszałam głos Nialla.
- szukam pracy- odpowiedziałam.
- Po co?  Przecież mieszkasz z nami- powiedział.
- Niall nie mogę wam siedzieć na głowie. Muszę sama na siebie zarabiać-
- Ale my jesteśmy bogaci i nie przeszkadza nam, że ty nie- powiedział. Zaśmiałam się.
- ale mi cholernie przeszkadza. Znajdę pracę, mieszkanie i oddam wam pieniądze, za to, że mogłam z wami pomieszkać.- powiedziała.
- zaraz, zaraz jak to mieszkanie- zdziwił się.
- a co myślałeś, że tu zostanę. Przecież była umowa puki nie zdejmą mi gipsu i nie znajdę pracy. Naprawdę nie mam zamiaru siedzieć na czyimś utzrymaniu- wyjaśniłam.
Niall wybiegł z pokoju o co mu chodzi? Po kilku minutach wrócił z chłopakami.
- co jest?- zapytałam.
- Nie wyprowadzaj się lubimy z tobą mieszkać- powiedział szybko Zayn
-Nie mogę z wami mieszkać. Nie mam takich pieniędzy by zapłacić za swoją część- powiedziałam a moje policzki zrobiły się czerwone.
- Ale nie potrzebujemy twoich pieniędzy mamy ich od cholery-
- cieszę się, że chcecie bym została ale nie mogę sobie pozwolić na takie coś, żebyście za mnie płacili- 
- ale Selena!- jęknął Lou.
- Przykro mi zdania nie zmienię. A i jak zarobie pierwsze pieniądze oddam wam za ten miesiąc- 
- Nie musisz- westchnął Liam.
- Jestem Honorowa. Albo weźmiecie ode mnie pieniądze jak już zarobię, za pobyt tutaj. Albo zaraz z tond wyjdę i pieniądze wyśle wam pocztą- warknęłam
- Jesteś taka uparta-Westchnął Harry.
- tak owszem jestem. A teraz dajcie mi spokój szukam pracy-
- Wrócimy do tego- mruknął Liam.
- Wątpię- Zacisnęłam usta w wąską linie.
- a może znajdziemy kompromis?- zapytał. Spojrzałam na niego.
- Kompromis?- zapytałam zaskoczona.
- No będziesz kupować jedzenie za to że zamieszkasz z nami na stałe- powiedział Niall. Ten to tylko o żarciu myśli.
- Przemyśl to- powiedział Liam i wszyscy wyszli z pokoju. Nie mam Mowy bym z nimi została. Nie mam zamiaru być na czyimś utrzymaniu. Chcę być nie zależna. Oczywiście bardzo bym chciała z nimi zostać. Można powiedzieć, że są moją rodziną. Niestety nie mogę sobie na takie coś pozwolić. Jak tylko dostanę pierwszą wypłatę znajdę sobie jakieś małe mieszkanko, które będę dzielić ze współlokatorem, a resztę kasy oddam chłopcom. Sumienie za bardzo my mnie gryzło jak bym tak nie postąpiła. Taka już jestem.
_________________________________________________________
i co podoba się? moim zdaniem beznadziejny w ogóle nie mam weny!!!
Przeczytaliście to skomentujcie :P

niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 12

Szybko pobiegłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic. Owinęłam się białym ręcznikiem i wysuszyłam włosy. Zakręciłam je lekko by spadały falami na moje plecy. Wygrzebałam z szafy czarną sukienkę, którą kupiłam na ostatnich zakupach. Wydałam na nią ostanie oszczędności więc muszę ją założyć. Założyłam komplet koronkowej bielizny, a na to sukienkę. Sięgała mi do połowy ud, więc mogę się chwalić długimi i zgrabnymi nogami. Sukienka idealnie opinała się na moim ciele, podkreślają moją figurę. Dekolt nie był na tyle duży, bym świeciła cyckami mimo to pięknie eksponował mój biust.
Stanęłam przed lustrem i zabrałam się za makijaż. Mocno podkreśliłam oczy a usta pomalowałam czerwoną szminką. Nie przesadzałam z makijażem by nie wyglądać jak jakiś plastik. Stwierdziłam jednak, że wyglądam seksownie więc zostawiłam tak jak jest. Skoczyłam makijaż i założyłam czerwone szpilki, pasujące do szminki.
Zeszłam na dół do chłopców. Znudzeni siedzieli na fotelach byli już całkowicie gotowi.
- na reszcie- zaskomlał z niecierpliwiony Zayn. Spojrzeli na mnie i mogę powiedzieć, że ich zatkało.
- wow! wyglądasz pięknie- wyjąkał Lou. Uśmiechnęłam się szeroko.
- dzięki- Uwielbiam wywierać na chłopakach takie wrażenie. - to jak idziemy?- zapytałam.
Pokiwali głową i ruszyliśmy do samochodu.
- Nie daleko jest fajny klub. Możemy pojechać tam- za proponował Zayn. Wszyscy się zgodziliśmy.
- mogliście zabrać swoje dziewczyny- powiedziałam do Liama i Zayna. Nie poznałam, jeszcze dziewczyny Liama ale mam nadzieje, że jest spoko.
- Nie mają czasu- powiedział Zayn.
- Szkoda. Perrie jest fajna - powiedziała. Zayn się uśmiechnął.
- tak jest kochana- mówiąc to zaświeciły mu się oczy, to takie urocze. Podjechaliśmy pod klub. Wysiadłam z auta i w oczy rzuciła mi się od razu nazwa klubu. "dark".
- nie słyszałam o nim- powiedziałam do Zayna. Od razu zrozumiał, że chodzi o klub.
- tak otworzyli go nie dawno- od powiedział.
- aha-. Spojrzałam na kolejkę, przed wejściem. Będziemy tu stać całą noc.
- Umm. może pojedziemy gdzie indziej- zaproponowałam.
- no co ty chodź- powiedział Harry i pociągnął mnie w stronę wejścia. Zatrzymał nas dwumetrowy ochroniarz.
- na koniec kolejki- odparł chłodno. Wiedziałam, że to się nie uda. Stanęłam z założonymi rękoma na piersi i przyglądałam się Harremu.
- Myślę, że to nie będzie konieczne. Jestem Harry Styles. Mógł by nas pan wpuścić do środka?- Przedstawił się. Ochroniarz przez chwilę skanował nas wzrokiem ale po chwili odpuścił to sobie.
- zapraszam do środka panie Styles- Zatkało mnie kiedy przepuścił nas w przejściu.
- Widzisz sława się przydaje- powiedział Loczek. Przyznałam mu racje.
Po chwili ogłuszyła mnie głośna muzyka. Rozejrzałam się w koło, pełno tu pijanych ludzi. Ruszyliśmy w stronę stolików, przepychając się miedzy tańczącymi i spoconymi cielskami. Zajęliśmy jeden stolik wygodnie się rozsiadając.
- Pójdę po drinki- powiadomił nas Lou i zaraz zniknąć, by po chwili pojawić się z naszymi drinkami. Postawił je przed nami i każdy sięgnął po alkohol. Skrzywiłam się trochę jak upiłam swojego drinka. Był bardzo dobry nie spodziewałam się po prostu, że będzie taki mocny. Wypiłam jeszcze jednego mocniejszego.
- idę potańczyć- powiedziałam chłopakom i ruszyłam w stronę tańczących. Wczułam się w muzykę i zaczęłam się bujać i kołysać. Robiłam to jak najbardziej seksownie i uwodzicielsko. Dłońmi jeździłam po swoim ciele. Na mężczyzn zawsze to działa. Nie myliłam się, już po chwili poczułam czyjeś ręce na biodrach i gorący oddech na karku. Odwróciłam się i zobaczyłam umięśnionego gościa z brązową czupryną. Na jego ramionach dało się zauważyć kilka tatuaży. Na twarzy ma przylepiony głupi uśmieszek. Jest nawet przystojny. Uśmiechnęłam się uwodzicielko i zaczęłam bujać się w jego ramionach.
- Pięknie ci w tej sukience- skomentował przy drugiej piosence.
- Ale lepiej było by ci bez niej- wyszeptał mi do ucha.
- w to nie wątpię- odpowiedziałam. Zaśmiał się z mojej pewności siebie.
- może sprawdzimy to u mnie- zaproponował. Palcem zaczął jechać po moim brzuchu.
- Widzisz lubię szybki seks z facetem którego znam pięć minut, a ciebie znam już za długo wybacz- Powiedziałam. Zrobił naprawdę głupią minę. Moja odpowiedź go zdezorientowała. O to chodziło, by kompletnie go spławić. Lubie się zabawić ale nie z pierwszym lepszym. Odwróciłam się od niego i wróciłam do stolika. Liama i Louisa nie było.
- widzę, że ktoś tu się dobrze bawi- skomentował Harry.
- o tak jest świetnie- powiedziałam - właśnie spławiałam napaleńca-
- wiedziałem, że w tej sukience nie odpędzisz się od facetów- Zarumieniłam się lekko.
- dzięki- wymamrotałam. Uśmiechnął się ukazując dołeczki w policzkach.
- chcesz jeszcze drinka?- zapytał Zayn.
- Jasne- Jeszcze nigdy nie skończyłam imprezy na dwóch drinkach i teraz tez nie zamierzam.
Po chwili wrócił i podał mi szklankę. Szybko wypiłam jej zawartość.
- zatańczysz?-  Usłyszałam to samo pytanie z dwóch stron. Spojrzałam na Harrego i Nialla. Spojrzeli na siebie niezbyt zadowoleni.
- pierwszy zapytałem- powiedział Harry.
- chyba śnisz- prychnął Niall. Mierzyli się ostrymi spojrzeniami. Zrobiło się trochę nie zręcznie.
- idź znajdź sobie jakąś dziwkę- warknął Horan. 
- masz jakiś problem stary- Harry się uniósł. Ostro przesadzają.
- uspokójcie się - warknęłam. Harry już otwierał buzie by coś powiedzieć, ale go uprzedziłam.
- idę się napić a wy się ogarnijcie- powiedziałam do nich i wstałam - Zayn idziesz?- zapytałam. Mulat uśmiechnął i razem ze mną odszedł od tych idiotów.
- co w nich wstąpiło?- zapytałam Zayna. Wzruszył ramionami.
- opętała ich twoja uroda- zaśmiał się. Też się uśmiechnęłam.
- uważaj bo powiem wszystko Perrie- zażartowałam.
- w takim razie jesteś brzydka- zaczął się droczyć. Usiedliśmy przy barze i zamówiliśmy sobie po drinku.
Resztę wieczoru spędziłam pijąc i dobrze się bawiąc. Między Harrym a Niallem nie było więcej spięć.
Wypiłam naprawdę dużo. Kręci mi się w głowie.
- idę przypudrować nosek- powiadomiłam Nialla. To z nim teraz tańczyłam. Odeszłam od niego i poszłam w stronę toalet. Oślepiło mnie jasne łazienkowe światło. Minęła chwila za nim się przyzwyczaiłam. Sprawdziłam w lustrze czy się nie rozmazałam. Wygląda na to, że wszystko jest okej. Miałam już wyjść ale zatrzymał mnie dźwięk walących drzwi o ścianę. Odwróciłam się i zobaczyłam leżącą na ziemi parę. Nie powstrzymałam się i zaczęłam się śmiać. Przez dużą ilość alkoholu w ogóle nie czułam się zmieszana. Musieli w trakcie oprzeć się o drzwi kabiny dlatego wypadli.
- sory  nie przeszkadzajcie sobie - powiedziałam i wyszłam z toalet cały czas się śmiejąc. Ruszyłam w stronę naszego stolika. Byli tam wszyscy.
- z czego się cieszysz?- zapytał Liam.
- z niczego właśnie przyłapałam parę uprawiającą seks- zachichotałam. Inni też się zaśmiali.
- chyba starczy nam zabawy na dziś- powiedział. Z tego co wiem wypił tylko jednego drinka ktoś musi przecież prowadzić.
- idziemy- rozkazał Liam. Wstałam i jęknęłam nie zadowolona. Nie chce jeszcze iść. Idąc zataczałam się, dobra ledwo szłam więc musiałam się oprzeć o Nialla. Złapał mnie w pasie i pomógł prosto iść. W gorszym stanie był tylko Lou i Zayn. Harry i Liam pomagali im iść. Wyszliśmy na dwór. Owiało mnie chłodne powietrze. Ruszyliśmy w stronę samochodu. Wybuchnęłam śmiechem kiedy zobaczyłam leżącego na ziemi Zayna
- Harry miałeś go trzymać- śmiałam się.
- wiem sory. Zayn nic ci nie jest?- zapytał loczek. Ten jednak tylko mruknął coś w odpowiedzi. Niall pomógł wpakować mi się do samochodu. Usiadłam obok śpiącego Lou. oparłam się o jego ramię.
- wiesz chyba przesadziliśmy z alkoholem- mruknęłam do niego. Oczy po chwili zaczęły mi się zamykać.
Usłyszałam jeszcze jakiś bełkot Tommo i usnęłam.
- hej śpiąca królewno obudź się- usłyszałam czyjś głos koło ucha. Nie odpowiedziałam. Po chwili poczułam ukłucie  w żebra. Podskoczyłam i momentalnie otworzyłam oczy. Ujrzałam przed sobą uśmiechniętego Loczka.
- Harry ty idioto- wybełkotałam nie wyraźnie. Uśmiechnął się.
- chodź jesteśmy w domu.-powiedział.
- zanieś mnie- poprosiłam. Wystawiłam przed siebie ręce i z powrotem zamknęłam oczy. Poczułam, że się unoszę. Chwilę później Harry ułożył mnie na łóżku.  Otworzyłam zaspane oczy i spojrzałam na Harrego.
- pocałuj mnie- poprosiłam.
- co?- zapytał wyglądał na zdezorientowanego moim pytaniem.
- Harry jestem nawalona jak nie wiem co i mam wielką ochotę cię pocałować- westchnęłam.
Harry zareagował szybko. Przybliżył się do mnie i złączył nasze usta.  Pocałunek był wręcz brutalny.
Usiadł na mnie okrakiem i złapał za biodra. Powoli popchnął mnie na łóżko bym się położyła. Polizał moją dolną wargę prosząc tym samym o wejście. uchyliłam usta i po chwili poczułam jego język.  Nasze języki znalazły wspólny rytm i zaczęły ze sobą tańczyć. Zrobiło mi się cieplej a mój oddech przyśpieszył. Swoimi dłońmi jeździł po moim ciele. Jego usta przeniosły się na moją szyje. Całował, Ssał i przygryzał moją skórę. Jęknęłam gdy trafił w moje czułe miejsce pod uchem. Harry położył się na mnie opierał się jedynie na łokciu. Drugą ręką pieścił moje uda. Robiło się naprawdę przyjemnie...

__________________________________________________________________________
Coś słabo z tym waszym komentowaniem, aż odechciewa mi się pisać!!!!!!!!
Rozdział 13 dodam jak będzie 23 komentarzy!!!!!!!!!


piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 11

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MNIE MOTYWUJESZ.
Rozdział 11
Szybko zgarnęłam resztę proszku to folii i wsadziłam ją do kieszeni, za nim jasne światło mnie oślepiło.
Musiałam zamrugać kilka razy za nim się przyzwyczaiłam. Chłopcy byli zdziwieni moim widokiem.
- co tu robisz po ciemku?- zapytał Liam. Cały czas patrzyłam się w podłogę, by nie zauważyli tego, że nadal mam rozszerzone źrenice.
- przysnęłam na kanapie- skłamałam. Wygląda na to, że uwierzył.Niczego nie zauważyli jak dobrze.
To było głupie i niebezpieczne, jakby wrócili wcześniej. Wolę nawet nie myśleć co by się stało jakby się dowiedzieli. To była by masakra
- pójdę do siebie- powiedziałam do nich i szybko odeszłam w stronę schodów. Weszłam do pokoju i ruszyłam do łazienki. Fajna sprawa mieć łazienkę, w pokoju. Z tego co wiem chłopcy też mają, ale i tak częstą używają tej na wspólnej. Nie wiem czemu i  nie będę wnikać
.Spojrzałam w lustro. Wróciły mi kolory i już w ogóle się nie trzęsłam. Mam jeszcze rozszerzone źrenice ale to tylko kwestia czasu aż wrócą do normalnego stanu.
Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać.
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Jęknęłam głośno  i przekręciłam się chowając głowę w poduszkę.
Nie no już nie uda mi się usnąć. Westchnęłam i leniwie podniosłam się z łóżka.
Przysnęło mi się już 10 chłopcy pewnie wyszli. Powoli ruszyłam na dół. Z korytarza czułam już piękny zapach. Z daleka czuć, że to naleśniki. Matko jak ja dawno nie jadłam naleśników. Szybkim krokiem ruszyłam do kuchni. Miałam nadzieję, że chłopcy są. Niestety spotkało mnie rozczarowanie. Chłopców nie ma, ale za to na stole leży talerz naleśników. Obok leżała kartka. Wzięłam i przeczytałam zawartość.
SMACZNEGO!!! Harry i reszta. Zaśmiałam się z tej reszty. Dopisałam na karteczce DZIĘKI!
Nie wiedziałam, że Harry umie gotować. Chociaż chyba kiedyś wspominali, że Harry pracował w piekarni. Wzruszyłam ramionami i wzięłam się za jedzenie. Pychotka. Jak już zjadłam, zaczęłam się nudzić. Chodziłam sobie w tą i z powrotem bez celu. Na telewizje jakoś nie miałam ochoty. Ale przekonałam się do niej kiedy minęło pół godziny a ja przeleżałam na fotelu głową w dół. Znalazłam jakiś durny film i zaczęłam oglądać. W którymś momencie zaczął dzwonić mój telefon. Musiałam pobiec po niego do pokoju. Trochę zajęło mi czasu znalezienie go zakopanego w poduszkach. Spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił do mnie szpital. To pewnie lekarz.
- halo- odebrałam za nim się rozłączył.
- dzień dobry z tej strony Jony Bord. Jestem lekarzem Seleny Green. Mogę z nią porozmawiać- Kurde jak formalnie.
- Jestem przy telefonie.-  powiedziałam.
- Chciałem zapytać czy miałaby pani czas przyjechać na kontrole. Jak już mówiłem jak na tai wypadek miała pani bardzo małe szkody. Złamanie też było lekkie chciałem sprawdzić czy wszystko dobrze się zrasta- wyjaśnij wszystko.
- umm... tak oczywiście kiedy mam się zjawić?- zapytałam.
- Miałaby pani czas dzisiaj?- zapytał.
- tak oczywiście- odpowiedziałam.
- to może być o 16?-
- oczywiście. Będę-
-do widzenia- usłyszałam sygnał oznaczający zakończone połączenie. Jest 11 więc mam pięć godzin. W sumie i tak nie mam co robić więc się przejdę. Przebrałam się, Nie wyjdę w samej koszulce Nialla. Przypomniały mi się fanki przed domem. Mam nadzieje, że nie będzie ich za dużo. Zadzwoniłam po taksówkę. Założyłam bejsbolówkę i Ray Bany Nialla. Pięknie nie długo przywłaszczę sobie wszystkie jego rzeczy. Upewniłam się, że taksówka czeka i wyszłam z domu. Na chodniku stało kilka dziewczyn i przyglądało mi się z widocznym zainteresowaniem. Weszłam do taksówki i pojechałam do centrum. Zapłaciłam taksówkarzowi i wyszłam z samochodu. Ruszyłam w stronę parku. Kupiłam sobie kawę i zaczęłam iść dalej. Mój wzrok przykuły gazety. Byli tam chłopcy stąd moje zainteresowanie. Upiłam łyk kawy i podeszłam bliżej. Wyplułam całą zawartość buzi gdy zauważyłam, że w gazecie jest moje zdjęcie. Wtarłam buzię i wzięłam magazyn do ręki. To zdjęcie sprzed kilku dni jak wychodzę, z domu chłopaków. Wtedy dowiedziałam się, że są sławni. Nagłówek pod zdjęciem mówił.
" Nowa dziewczyna! Dowiedźcie się sami co ta piękna dziewczyna robi w mieszkaniu pięciu najsławniejszych facetów na świecie"
Prychnęłam jak to zobaczyłam. Szybko otworzyłam na odpowiedniej stronie. Było tam jeszcze kilka zdjęć. Jak byłam sama na zakupach. Ja razem z Perrie jak chodzimy po sklepach. Nie widziałam by ktokolwiek robił nam zdjęcia. Dobrzy są!
Zaczęłam czytać tekst.
"Nikt nie wie kiedy i jak i po co?
zadajemy sobie to pytanie od kilku dni.
Z chłopcami od tygodnia mieszka piękna brunetka. Podejrzewamy, że umawia się z którymś z chłopców. Ale dlaczego z nimi zamieszkała?. Dziewczyny Liama Payna, Zayna Malika i Louisa Tomlinsona. Nie mieszkają z swoimi partnerami.
Z dobrych źródeł wiemy, że dziewczyna nazywa się Selena niestety nie udało nam się poznać nazwiska tej tajemniczej dziewczyny.
Chłopcy od tygodnia nie pojawiają się na żadnej z imprez. Pojawiali się na każdej uwielbiają imprezy. Nastolatka ma złamaną rękę podejrzewamy, że to on powstrzymuje chłopaków od wyjścia z domu. Chłopcy muszą się nią opiekować. Rozmawialiśmy z fankami, które widziały ją wychodzącą z willi chłopaków.
- Stałyśmy pod willą i czekałyśmy, aż chłopcy wrócą ze studia. W pewnym momencie wyszła ta dziewczyna. Byłyśmy zaskoczone widziałyśmy ją pierwszy raz w życiu. Przy chłopakach nigdy jej nie widzieliśmy. Ona sama była zaskoczona i zdezorientowana jak nas zobaczyła. Jakby nie wiedziała o co chodzi. Jeden z fotografów zaczął cykać jej zdjęcia. odwróciła się i odeszła jak najszybciej. To było bardzo dziwne zastanawiałyśmy się czy ona aby na pewno jest zdrowa psychicznie ( Irena Glots 16 lat)
Po rozmowie z jedną z fanek. Zastanawiamy się czy chłopcy przyjęli pod swój dach jakąś wariatkę?"
Prychnęłam i rzuciłam gazetę z powrotem na stojak. No pięknie robią ze mnie wariatkę. Oszołomy jedne. Nawet mnie nie znają widzieli mnie raz w żuciu i myślą, że wiedzą o mnie wszystko. Wkurzyli mnie! Przez długi czas kręciłam się po mieście. O szesnastej zjawiłam się w szpitalu. Po rozmowie z recepcją dowiedziałam się gdzie mam iść. Zapukałam, usłyszałam proszę i weszłam do małego gabinetu lekarskiego.
- Um.. dzień dobry- przywitałam się z doktorem.
- Witaj Seleno. usiądź- wskazał na krzesło -Jak się czujesz?- zapytał
- dobrze- odpowiedziałam.
- Boli cie ręka lub głowa?-
- Nie Czuje lekkie mrowienie w rękę, ale tak to jest wszystko okej- powiedziałam.
- to dobrze. Jak już mówiłem miała pani wielkie szczęście mało kto wychodzi z takiego wypadku prawie bez szwanku. Zrobię ci kontrolne badania  i zobaczę czy nie dało by się wcześniej zdjąć tego gipsu, Jak dobrze pamiętam złamanie nie było poważne- wyjaśnij. Zrobił mi kilka badań. Zajęło to więcej czasu niż myślałam.
- wygląda na to, że wszytko jest okej. Nie minęło dużo czasu ale myślę, że ręka zrosła się dobrze więc jeśli też gips naprawdę bardzo przeszkadza myślę, że możemy go zamienić na bandaż- Lekarz uśmiechnął się do mnie.
- Oh tak mam już dosyć nie mogę z nim nic zrobić- powiedziałam szybko.
- dobrze zapraszam za mną- Mega się cieszę ten gips mnie wkurza> myślałam, że będę musiała w nim chodzić jeszcze z tydzień. Gips szybką został rozbity. Miałam dziwne uczucie w rękę. Tak dziwnie lekko. Pielęgniarka nasmarowała mi rękę maścią i owinęła bandażem.
- gotowe- uśmiechnęła się przyjaźnie - a to dla ciebie. Smaruj codziennie - dodała podając mi maści i  wyszła. Po chwili wrócił doktor.
- To wszystko. Musisz oszczędzać rękę jest jeszcze osłabiona. Jesteś wolna- pożegnałam się i wyszłam z budynku. Spojrzałam na zegarek. Woo jest 18 cholernie długo mi się zeszło. Jednak nie miałam ochoty jeszcze wracać do domu. Powolnym spacerkiem ruszyłam przed siebie. Dziwnie się czuje bez tego gipsu. Kwestia przyzwyczajenia. Zadzwonił mój telefon.
 Dzwonił Niall. Rozmierzyło mnie to, że dopisał w nazwie serduszko. Nawet nie zauważyłam.
- Halo- odebrałam.
- Selena hej. Gdzie ty jesteś?- zapytał szybko.
- uspokój się jestem na spacerku. Wracam ze szpitala- wyjaśniłam.
- co jak to ze szpitala? co się dzieje?- zdenerwował się.
- nie martw się nic mi nie jest- zaśmiałam się.
- Martwiliśmy się o ciebie- usłyszałam głos Lou. Myślałam, że rozmawiam z samym Niallem.
- oo to takie słodkie- zaśmiałam się.
- kiedy będziesz?- zapytał Liam.
- Czy ja wiem za pół godziny-
- co robiłaś w szpitalu?- zapytał Zayn.
- nic ważnego powiem wam w domu- odpowiedziałam.
- dobra wracaj szybko- pośpieszył mnie Harry.
- narazie- powiedziałam
- pa- krzyknęli chórem i się rozłączyli. Pod domem byłam 40 minut później. Szybko przepchałam się przez tłum i weszłam na podwórko. Przywitałam się z ochroniarzem. Kurwa jestem ślepa pierwszy raz widzę, że mamy ochronę. Weszłam do domu. Chłopcy siedzieli na kanapie i oglądali film.
- dzwonić czy nie?- zapytał Niall.
- poczekaj chwilę zaraz przyjdzie- uspokoił go Liam.
- hej wszystkim - powiedziałam Nie zauważyli mnie wcześniej więc przestraszyli się mojego głosu.
- o cześć nareszcie przyszłaś - powiedział Liam.
-   Nie masz gipsu- krzyknął Lou. Pokiwałam głową.
- ale jak?- zapytał Zayn.
- Normalnie pielęgniarka mi go rozbiła- wyjaśniłam głupio.
- nie o to mi chodziło. Myślałem, że masz chodzić w tym jeszcze kilka dni- powiedział
- ja też, ale lekarz powiedział, że wszystko jest okej. Ręka zrosła się szybko i nie muszę dłużej nosić gipsu, ale muszę mieć bandaż i nie nadwyrężać ręki- wyjaśniłam.
- Super- skomentował Harry.
- wiecie na co mam ochotę- powiedziałam. do głowy wpadł mi pomysł. Trzeba uczcić to, że nie mam gipsu.
-nie- powiedzieli wszyscy oprócz Harrego
- na mnie?- zapytał Loczek. Przewróciłam oczami.
- Idziemy na imprezę- uśmiechnęłam się zwycięsko. Po ich minach wnioskowałam, że pomysł im się podoba.
- ale na mnie też masz ochotę- stwierdził Harry. Spojrzałam na niego, poruszał śmiesznie brwiami.
Pokręciłam głową. udając obrzydzenie powiedziałam, że nie. Strzelił focha i się odwrócił. Zaśmiałam się z niego.
- To idę się szykować- powiedziałam i pobiegłam na górę.
_________________________________________________________________________
I co o tym myślicie?????? Bardzo zależy mi na waszych opiniach więc proszę o to byście komentowali jak przeczytacie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Moim zdaniem rozdział wyszedł słaby jakoś nie mam weny.

środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 10

Razem z Perrie pół dnia spędziłyśmy na zakupach.Chodź to ona kupowała ja nie mam aż tyle kasy. Chciała mi pożyczyć ale się nie dałam. Nienawidzę, żerować na innych.
Perrie Jest naprawdę fajna i zwariowana. Lubi się wygłupiać. A ja osobiście nie lubię ludzi którzy są smutasami. Uwielbiam zabawę. Pewnie dlatego tak szybko polubiliśmy się z chłopcami. Nadajemy na tych samych falach. Znaczy mamy mózgi 6 latków. Ale i tak to ja jestem ta najmądrzejsza.
- Gdzie teraz?- zapytała Perrie.
- chodźmy na ciacho- poprosiłam. Jestem zmęczona chodzeniem od sklepu do sklepu.
- okej. Chodźmy tam- powiedziała wskazując na małą kawiarenkę. Usiadłyśmy przy okrągłym stoliku.
Zamówiłyśmy po ciachu i kawce.
-  Zmęczona?- zapytała radośnie. Skąd ona bierze tyle energii? No pytam się skąd?
- bardzo- zaśmiałam się.
- przyzwyczaisz się- powiedziała.
- Przepraszam....- rozmowę przerwał nam jakiś chłopak.- mógłbym prosić o autograf?- zapytał.
- jasne- Perrie się uśmiechnęła i odebrała od niego kartkę i długopis i złożyła swój podpis.
- proszę- powiedziała i oddała mu autograf.
- dzięki- uśmiechnął się szeroko i odszedł.
- fajnie tak rozdawać autografy?- zapytałam. Dowiedziałam się, ze należy do zespołu Little mix.
- tak bardzo. Nawet nie wiesz jak bardzo cieszy fakt, że ktoś cię podziwia a jeszcze bardziej fakt, że uszczęśliwiasz go głupim podpisem- odpowiedziała. Do domu wróciłam wieczorem. Perrie wróciła do swoich koleżanek z zespołu. 
- Cześć chłopcy- przywitałam się. Jestem mega zmęczona więc od razu poszłam na górę. Ta dziewczyna to istny potwór. Komu chcę się łazić cały dzień po sklepach i przymierzać ciuchy. Mimo to spędziłam z nią naprawdę miły dzień.
Aż rozbolała mnie głowa, wzięłam proszki i bardzo szybko usnęłam.
*
- Kurwa- bardzo szybko poderwałam się do pozycji siedzącej. Odetchnęłam gdy skojarzyłam, że to tylko zły sen. Uspokoiłam oddech. Teraz nawet do końca nie wiem co mi się śniło. Dotknęłam dłonią spoconego czoła. Jestem strasznie zgrzana. Ale mimo tego jest mi zimno. Spojrzałam na zegarek. Jest 1 w nocy.
Zeszłam z łóżka i weszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Jestem strasznie blada. Ręce strasznie mi się trzęsą a złamanie daje boleśnie o sobie znać. Zdałam sobie sprawę, że pojawiają mi się pierwsze symptomy głodu. Nie! tylko nie teraz! Mieszkam z chłopakami. Na stówę zauważą moje ataki. Ślepy by zauważył. Dzięki lekom ze szpitala wytrzymałam tak długo. Ale moje ciało daje znać, że potrzebuje narkotyku. Ostatnio o Jamesa byłam 2.5 tygodnia temu. Pamiętam, że kupiłam sobie na zapas mimo tego, że obiecałam sobie, ze nie będę brać. Schowałam je pod podszewką w kurtce. Myśl, że one tam są nie daje mi spokoju. Mam je na wyciągnięcie ręki. Odetchnęłam myśl racjonalnie. Nie możesz wziąć bo zauważą. Nie chce, żeby dowiedzieli się, ze mieszkają z ćpunką. Mój wzrok padł na tabletki przeciwbólowe, które dostałam od lekarza. Nie myśląc długo, połknęłam kilka tabletek. Po kilku minutach przestałam się trząść. trochę mnie to przymuliło. Wiem, że niestarczy mi to na długo. To tylko powstrzyma zbliżający się atak na kilka godzin, maximum 1 dzień. Nie wytrzymam długo bez zaciągnięcia się. Zamrugałam kilka razy by powstrzymać łzy. Jestem słaba. Jestem taka słaba. Nie potrafię nawet dać sobie razy ze zwykłym głodem. Obiecałam sobie, że to koniec. To tylko mnie zniszczy, ale nie potrafię przestać. Moje ciało samo decyduje. Mój umysł jest przyćmiony nie wiem co robię. Powoli ruszyłam do łóżka. Jednak długo nie mogłam usnąć.
Boje się, że te narkotyki i głód będą miały całkowitą kontrole nad moim ciałem. Jestem uzależniona i dobrze to wiem. Nie mam w ogóle siły gdy nie wezmę. Boli mnie całe ciało i serce. Po prostu się duszę. Ostatnio jak próbowałam się powstrzymać dostałam ataku zdemolowałam pół mieszkania. Nie wiedziałam co robię, Podczas takiego ataku mogę zrobić krzywdę sobie ale i innym. Skuliłam się w kłębek. Łzy zaczęły mi płynąc po policzkach. Nie mogłam za nic ich powstrzymać. Krzyknęłam w poduszkę. Nic nie pomogło.
To jest do bani. Całe moje życie to jedno wielkie gówno.
*
- cześć - przywitałam się z Liamem i Zaynem.
-hej- odpowiedzieli i wrócili do śniadania. Nie jestem głodna. Napiłam się jedynie soku.
- Sel wszystko w porządku?- zapytał zmartwiony Liam, kiedy zobaczył, że walnęłam szklanką o blat.
- tak wszystko jest ok- odpowiedziałam.
- Nie wyglądasz zbyt dobrze- stwierdził.
- nic mi nie jest- warknęłam. Spojrzeli na mnie zdziwieni. Westchnęłam.
- Zaraz musimy jechać na wywiad. Wrócimy wieczorem- powiedział i wyszedł z kuchni.
- Jakby co to dzwoń- dodał Zayn i wyszedł za Liamem. Stałam tak jeszcze kilka minut. Gips zdejmują mi za tydzień, wtedy się wyprowadzę. Tylko, że nie wytrzymam tygodnia na głodzie. Już się cała trzęsę a co dopiero za siedem dni. Chłopcy już wyszli więc zostałam sama. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się w korytarzu. W ręce miałam kurtkę. Szybko wygrzebałam z niej woreczek z białym proszkiem.  Powiesiłam kurtkę z powrotem na wieszak i poszłam do salonu. Cała moja uwaga jest skupiona na woreczku.
Usiadłam na kanapie a woreczek położyłam na stoliku. Nic się nie stanie jak wezmę troszeczkę. Wysypałam trochę proszku na stolik. Spojrzałam na zegarek jest dziewiąta więc mam kilka godzin za nim wrócą. Zaczęłam schylać się by wciągnąć. Nie Możesz tego zrobić! Mój świadomość krzyczała ale ciało i tak robiło to co chciało. Wciągnęłam małą działkę. Po kilku chwilach zaczęłam się rozluźniać. Oddychałam głęboko i miarowo. Wracały mi siły. Wszystkie troski odeszły. Nie czułam, żadnego bólu ani fizycznego ani psychicznego. Zaczęła mnie wypełniać radość. zaczęłam się śmiać z każdej rzeczy w salonie. Przybierały dziwaczne kształty. Jednak po jakimś czasie radość zaczęła zmieniać się w smutek.
Co ja zrobiłam? Obiecałam coś sobie i przegrałam. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Oddech zrobił mi się krótki i urywany. dławiłam się łzami. Nie mogłam złapać oddechu. Jestem beznadziejna. Nie zasługuje na to wszystko. Nie zasługuje na przyjaźń z chłopakami. Są dla mnie jak starsi bracia. Mimo, że nic im nie obiecałam i chodź nawet o tym nie wiedzą. Czuje się jak bym ich zawiodła. A zwłaszcza moją matkę. Nie chciałaby żeby jej jedyna córka tak się niszczyła. Zaczęłam się uspokajać. Oddech mi się wyrównał. Siedziałam skulona na kanapie. Za oknami zrobiło się ciemno. Nie zawracałam sobie głowy światłem, więc siedziałam po ciemku. Myśląc o tym co dalej zrobić. Szczerze to nie mam pojęcia. Usłyszałam szczęk zamka w drzwiach. Dźwięk mnie mocno wystraszył aż podskoczyłam. Kurwa chłopcy wrócili.
________________________________________________________________________
Podoba się????? 
Dajcie komentarz jeśli się spodobało!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dzięki za wszystkie komentarze pod poprzednimi rozdziałami , mimo, że nie jest ich za dużo. Kocham was ludziska <3


Rozdział 9

Po chwili uradowany wrócił do salonu razem z piękną blondynką. Miała wielki uśmiech na twarzy i aż biło od niej entuzjazmem. Coś czuje, że ją polubię.
- Hej wszystkim- przywitała się radośnie. Zayn patrzył na nią jak zaczarowany. Czyżby byli parą?
- Perrie hej- chłopcy też ucieszyli się na jej widok. Po kolei przywitali się z nią całusem w policzek. Ja się nie wtrącałam. Spojrzała na mnie.
- Hej jestem Perrie- przedstawiła się i podeszła do mnie.
- Moja dziewczyna- dodał dumny z siebie Zayn. Na co blondynka przewróciła niebieskimi oczami.
- Selena- przedstawiłam się i wyciągnęłam rękę w jej stronę. Ona jednak miała inne plany bo mocno mnie przytuliła. Powiem, że jestem mile zaskoczona i zdziwiona ale też ją uścisnęłam.
- Zayn dużo mi o tobie opowiadał- powiedziała.
-mam nadzieje, że dobre rzeczy- powiedziałam zmieszana.
- o tak! mam nadzieje, że zostaniemy przyjaciółkami. Przydam ci się. Mieszkanie z samymi chłopakami a już zwłaszcza z nimi musi być straszne- stwierdziła.
- ejj..- oburzył się Harry - jesteśmy super- przechwala się. Obie się zaśmiałyśmy.
- ta jasne Harry wmawiaj sobie- nie no już ją kocham. Mina Harrego była bezcenna. Obrażony opadł na kanapę.
- Przejdźmy się jutro na zakupy. Lepiej się poznamy i pogadamy- Zaproponowała.
- jasne- zgodziłam się.
- Dopiero wróciłaś myślałem, ze spędzimy ten dzień razem- Powiedział Zayn.
- cicho! mamy całą noc- uciszyła go. Na jego gębie od razu pojawił się uśmiech.
- to umówione?- zapytała. Pokiwałam głową.
- A teraz na razie muszę porządnie przywitać się z chłopakiem- pościła mi oczko i razem z Zaynem zniknęłam na schodach.
- powodzenia - krzyknął Niall. Usiadłam z powrotem.
- Nie wierze, że taka fajna dziewczyna się z wami zadaje- skomentowałam.
- ty też się z nami zadajesz- zauważył Lou.
- Ta nadal się zastanawiam jak mocno stuknęliście mnie tym samochodem- powiedziałam.
-Nie bądź wredna- powiedział Liam. Wzruszyłam ramionami i oparłam się o oparcie. Już się przyzwyczaiłam, że Harry automatycznie obejmuję mnie ramieniem więc nic z tym nie robiłam.
- to co oglądamy?- zapytałam znudzona.
- Koty- zaproponował Harry. Przewróciłam oczami.
- Może jakiś horror- tym razem propozycje rzucił Niall.
- ta może być- zgodziliśmy się a on zaczął szukać jakiegoś filmu.
- jak byś się bała możesz się przytulić- powiedział Harry z cwaniackim uśmiechem.
- spadaj- prychnęłam a ten zachichotał. Światło zgasło i włączyli film, nawet nie bardzo wiem jaki i o czym. Nie bardzo mnie interesowało.
- nie właź tam idiotko- powiedziałam jak zobaczyłam bohaterkę schodzącą do piwnicy. Takie filmy są wkurzające bo zawsze się pchają gdzie nie trzeba.
-cii..- uciszył mnie Lou. W pewnym momencie coś wielkiego wyskoczyło na ekranie. Pisnęłam i podskoczyłam. Głowę schowałam w ramię Harrego. Czasem się do czegoś przydaje. Zaśmiał się z mojego zachowania. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. Podniósł ręce do góry w geście poddania. Na twarzy jednak nadal miał głupi uśmieszek.
Poczułam na sobie czyjeś palące spojrzenie. Rozejrzałam się po chłopakach i zobaczyłam niebieskie oczy Nialla.
- Co?- zapytałam niemo. Pokręcił głową i wrócił do oglądania. Zmarszczyłam czoło o co mu chodzi?
Film się skończył. Czułam piasek po powiekami. Jestem zmęczona muszę dłużej spać.
- Dobra ja idę spać- powiadomiłam ich i weszłam po schodach na górę.
 Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w koszulkę Nialla. Nadal w niej śpię, ten zapach mnie usypia jest kojący. Dosłownie padłam na łóżko. Muszę wypocząć jutro czekają mnie zakupy z Perrie. Wydaję się być naprawdę spoko. No ale o tym przekonamy się jutro, Pomyślałam i po chwili usnęłam .
_______________________________________________________________
PODOBA SIĘ????? Wyszedł taki sobie. Jest 1 w nocy a ja dodaje rozdział lol. To świąteczne żarcie dało mi weny. Hah.
.  JEŚLI OPOWIADANIE CI SIĘ PODOBA DAJ KOMENTARZ LUB ZAOBSERWUJ. TO MNIE BARDZO MOTYWUJE I DODAJE WENY GDY WIEM, ŻE KTOŚ TO W OGÓLE CZYTA I MU SIĘ PODOBA. SŁOWA UZNANIA DUŻO DLA MNIE ZNACZĄ. 
Śmiało możecie pisać gdy coś jest nie tak jestem otwarta na propozycje :D
A i wesołych świąt!!!!! Wszystkim komentującym i czytającym :*

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 8

Spojrzeli na mnie lekko zdenerwowani.
- Hej- przywitałam się nie zbyt miło.
- No cześć- Powiedzieli bez entuzjazmu. Wyglądali jakby przeskrobali coś naprawdę złego. No i mają rację. Jak mogli mi nie powiedzieć. przecież i tak by się wydało. Jestem tu kilka dni i wiem. Co oni w ogóle sobie myśleli.
- nie stójcie w przejściu siadajcie- Powiedziałam przesłodzonym głosikiem. Powoli usiedli na kanapach.
Z założonymi rękoma usiadłam na fotelu.
- No słucham- ponagliłam ich.
- Jesteśmy sławni i co z tego- prychnął Zayn. Szybko przeniosłam na niego swój wzrok. Spuścił głowę.
- Zamieszkałam z wami chyba mam prawo wiedzieć choćby po to bym nie dostała zawału kiedy zobaczę wasze fanki przed domem- Powiedziałam.
- No masz prawo wiedzieć- westchnął Lou. Pokiwałam głową. Oczywiście, że mam.
- No więc?- zapytałam. Przez chwilę żaden się nie odzywał.
- baliśmy się- wyszeptał Harry. Że co proszę! SZOK!
- czego?- zapytałam zdziwiona.
- Baliśmy się, że jak dowiesz się, że jesteśmy sławni to nie polubisz nas takich jakimi jesteśmy. Mamy dużo znajomych ale mało tych, którzy lubią nas bez tego wszystkiego- wyjaśnił Liam. Moja złość zniknęła momentalnie. Bali się, że polecę tylko na sławę i pieniądze.
-Przywieźliście mnie do wielkiej willi, każdy się domyśli, że macie dużo kasy. jakoś na to nie poleciałam-
Chłopcy mieli głupie mini. Liam chciał coś powiedzieć ale nie znalazł dobrych słów.
- ouu... Nie pomyśleliśmy- powiedział Niall. Matko mieszkam z bandą idiotów. Strzeliłam sobie w czoło  z otwartej dłoni.
- No myślenie nie jest waszą dobrą stroną-
- Ale nie lubisz nas tylko dlatego- Zapytał podejrzliwy Lou. Przewróciłam oczami.
- oczywiście, że nie. Nawet sława i pieniądze nie ukryją tego jacy z was idioci- zażartowałam
- ale moi idioci- dodałam już całkiem poważnie. Uśmiechnęli się szeroko.
- to co grupowy misiaczek?- zaproponował Niall. Wstaliśmy i mocno się przytuliliśmy.
- Harry! zabieraj rękę!- warknęłam gdy poczułam jego dłoń na moim tyłku.
- sory- powiedział i przeniósł ją na plecy by po kilku chwilach  z powrotem trafić na moje pośladki. Przewróciłam oczami ale nie chciałam psuć jakże słodkiej chwili więc nic nie powiedziałam.
- Nie chce nic mówić..- zaczął Niall- ale głodny jestem- wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać. Odsunęliśmy się i od razu poleciał do kuchni. Cały Nialler. Rozsiedliśmy się na kanapach.
- opowiedzcie mi trochę o tej waszej karierze- poprosiłam.
- Ponad trzy lata temu każdy z nas osobno poszedł do x faktora a tam zrobili z nas grupę. Tak się zaczęło- powiedział Liam.
- fajnie było dostaliśmy się do finału- wspomniał Zayn.
- I co wygraliście?- zapytałam.
- nie- dziwiłam się- mieliśmy trzecie miejsce to było straszne tyle pracy i na darmo. Niall płakał-
- Ja nie płaczę- oburzył się Niall. Wyszedł właśnie  z kuchni. Zachichotałam.
- myślałam, że kontrakt podpisują tylko z pierwszym miejscem- zmarszczyłam czoło.
- my też. Ale Simon stwierdził, że jesteśmy naprawdę dobrzy i podpisał kontrakt z nami- Harry się uśmiechnął.
- Fajnie jest być sławnym?- zapytałam.
- super! chodź są i gorsze chwilę. Mamy naprawdę dużo fanów ale też kilku anty fanów. Hejty czasem naprawdę bolą- westchnął lou.
- Nie przejmujcie się jesteście super- skomentowałam.
- no wiem- odezwało się wygórowane ego Harrego.
- zaśpiewajcie coś- poprosiłam.
- teraz?- pokiwałam głową.
- okej- zgodzili się.
- zaczekajcie. Polecę po gitarę- krzyknął Niall i zniknął na schodach. Po chwili wrócił. Jezu uwielbiam chłopaków, którzy grają na gitarze. Przymknęłam oczy gdy zaczęli śpiewać.  Nie znam tej piosenki ale jest naprawdę ładna. Muszę przyznać, że mają piękne głosy.
- to było świetne- skomentowałam jak skończyli.
- czyżbyśmy mieli nową fankę- zaśmiał się Zayn.
- pff... nigdy- rzuciłam w niego poduszką, która trafiła go w głowę. Szybko ją złapał i wymierzył we mnie. W ostatniej chwili się schyliłam a poduszka trafiła prosto w twarzyczkę Harrego. Harry chciał oddać ale miał zeza i trafił w Nialla wytracając mu z ręki kanapkę.
- Już nie żyjesz Harry- Powiedział Niall i rzucił się na Harrgeo waląc go cały czas poduszką.
- dobra... Ała... sory.. nie chciałem to miało... być w Zayna- krzyczał Harry przez śmiech.
 Reszta śmiała się w najlepsze. Tylko ja się zlitowałam i wskoczyłam na plecy Nialla. Zaskoczony moją akcją wypuścił poduszkę i zostawił Harrego w spokoju, który skorzystał z okazji i mu oddał.
- Ała- krzyknęłam gdy trafił we mnie.
- Dobra spokój - powiedziałam próbując przestać się śmiać. - Zostawcie poduszki już- poleciłam. Rzucili je z powrotem na kanapę a ja zeszłam na ziemie.
- ciężka jesteś teraz bolą mnie plecy- powiedział Niall. Walnęłam go w ramie.
- ała jak boli- zaczął udawać i masować się po ramieniu. Przewróciłam oczami.
- cicho ktoś chyba puka- uciszył nas Lou. Przestaliśmy hałasować i usłyszeliśmy pukanie.
- to kto idzie otworzyć- zapytał Liam. Nikt się nie zgłosił.
- dobra gramy w kamień, papier nożyce.- Zaproponował Harry. Wszyscy się zgodziliśmy i zaczęliśmy grać.
- raz, dwa, trzy- policzył i wystawiliśmy dłonie. Ja razem z Niallem miałam kamień a reszta nożyce. Odpadliśmy jako pierwsi. Reszta się do grywała i wyszło na to, że przegrał Zayn.
- dobra a teraz idź otwórz drzwi- ponaglił Liam. Pokazał nam język i zniknął w korytarzu. Usłyszeliśmy jego radosny krzyk. Po chwili uradowany wrócił do salonu razem z ....
____________________________________________________________________
I co o tym myślicie? Nie mam czasu teraz wiecie święta idą i trzeba coś zrobić i jak tylko mam czas biorę się za pisanie i na siłę nie wymyślę nic lepszego niż to.
KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział7

Znowu obudziłam się bardzo wcześnie. Tym razem na zegarku widnieje 6.30.Cholernie boli mnie głowa. Mam malutkiego kaca po wczoraj no pięknie. Po cichu zeszłam na dół do kuchni. Jaki był mój szok gdy zobaczyłam chłopców na nogach. No w sumie to prawie spali na stole. Oprócz Liama ten to prawie wsadził rękę w patelnie.
- hej- powiedziałam. Wymamrotali jakąś odpowiedź.
- co tak rano wstaliście?- zapytałam biorąc od Liama widelec by pomieszać jajka. Boje się, że zaraz sobie krzywdę zrobi taki zaspany. Oddał i usiadł przy stole.
-idziemy do pracy- powiedział Loczek. Zrobiło mi się smutno, że nie zostaną ze mną ale takie życie. Zakryłam to jednak maską z uśmiechem.
- widzę, że kacyk was trzyma. Akurat jak jedziecie do roboty- zaśmiałam się.
- na szafce masz tabletki na ból głowy- powiedział Zayn. Szybko połknęłam jedną. Ból głowy zaczął przechodzić, jaka ulga.
- o której jedziecie?- zapytałam.
- za 15 minut- odpowiedział Lou. Spojrzałam na nich są nie ubrani, nie przygotowani i głodni 
- no to na co czekacie. Już ubierać się- rozkazałam. Ospale wstali od stołu i wyszli z kuchni. Wrócili po kilku minutach. Jako dobra współlokatorka dokończyłam ich śniadanie.
- co to jest?- usłyszałam wrzask Liama. Spojrzałam na niego wystraszona, że coś zrobiłam nie tak. Ze strachem przyglądał się herbacie. Zmarszczyłam czoło i nosek.
- Herbata- wyjaśniłam.
- Nie. to co jest w herbacie- Krzyknął machając rękoma jak opętany.
- łyżka-wyjaśniłam. Szybką zaczął kiwać głową.
- no właśnie łyżka- powiedział jak rozpieszczony dzieciak.
- Liam się boi łyżek- wyjaśnił Niall. No tego się nie spodziewałam. Powoli wyjęłam łyżkę. Widziałam jak Liam patrzy na nią z obrzydzeniem. Okej to wcale nie jest dziwne.
- proszę- powiedziałam. Uśmiechnął się i usiadł by zjeść. Patrzyłam na nich z miną typu are you fucking kidding me. Potrząsnęłam głową by wymazać te dziwactwa i sama wzięłam się za jedzenie.  Na szczęście, żaden z nich nie wspominaj o wczorajszej rozmowie. Ale zauważyłam jak mi się przyglądają. Wiem, że chodzi im o tą rozmowę i wiem, że nie dadzą mi spokoju puki im wszystkiego nie wyjaśnię. Na razie nie jestem jeszcze gotowa by opowiedzieć im o wszystkim. Może kiedyś?Chyba to wyczuli bo żaden z nich nie wyskoczył z głupim pytaniem.
Chłopcy szybko się zjedli i zaczęli się szykować do wyjścia. Każdy z nich dał mi buziaka na pożegnanie, zarumieniłam się na ten pokaz uczuć.
- Narka- krzyknęli chórem. Westchnęłam gdy zniknęli w drzwiach. Oparłam się o ścianę. Jeśli nie zanudzę się na śmierć to szacun.
Moje Ubrania są już czyste więc postanowiłam się wybrać na małe zakupy. Nie będę cały czas chodzić w ciuchach Nialla. Chodź nie zaprzeczam że bym chciała. Pogoda był świetna. Świeciło słońce wiec założyłam okulary, należące do Nialla. Wzięłam swój zapas pieniędzy i wyszłam z domu. Znalazłam zapasowe kluczę więc spokojnie mogłam zamknąć drzwi.
Ruszyłam w stronę furtki. Wyszłam na chodnik i zauważyłam kilka dziewczyn. Zmarszczyłam brwi. Po co one tu stoją?. Zaskoczone spojrzały w moją stronę. Był z nimi jakiś mężczyzna. Nie wiem czemu ale zaczął cykać mi fotki. Szybko odeszłam z tego miejsca. Zamówiłam taksówkę. Gościa z aparatem zgubiłam dopiero jak weszłam do taksówki. Poszedł za mną i cykał fotki. Zadawał mi jeszcze jakieś pytania, ale całkowicie go olałam. To jakiś wariat. O co w tym wszystkim chodzi?. Taksówką pojechałam do najbliższego centrum handlowego. W sklepach zapomniałam już o akcji z tym wariatem. W sklepach spędziłam kilka godzin. Zaszłam też na jakieś cicho i kawkę. Do domu wróciłam obładowana torbami. Cud, że starczyło mi pieniędzy. Zapłaciłam taksówkarzowi i wyszłam z pojazdu. Zaskoczyło mnie gdy zobaczyłam, że te dziewuchy nadal tam siedzą a w dodatku przyszło ich jeszcze kilka. Szybko się przez nie przepchałam. Coś do mnie mówiły ale zignorowałam to. Kurwa zaczynam się bać. Co to ma być?? Odetchnęłam gdy znalazłam się w domu. Torby zaniosłam do mojego pokoju i rzuciłam na łóżko, Później się tym zajmę.
Wzięłam tabletki przeciw bólowe. Ze szklanką soku poszłam przed telewizor. Włączyłam jakiś muzyczny kanał i wykręciłam numer do chłopaków. Odebrali po trzecim sygnale.
- halo- usłyszałam głos Zayna. Jest zdyszany czy mi się wydaje?. Nie ważne.
- cześć tu Sel- powiedziałam.
- weź na głośnio mówiący- usłyszałam kogoś w tle. Jak mnie słuch nie myli to był Niall
- Cześć- Krzyknęli głośno, że aż musiałam odsunąć telefon ucha.
- coś się stało?- zapytał Liam. jakie to miłe martwią się o mnie. Albo się boją, że coś rozwaliłaś kaleko, zadrwiła moja podświadomość.
- Nie wszystko okej - zapewniłam ich.
- więc o co chodzi trochę się śpieszymy- usłyszałam loczka.
- Wyszłam dziś do centrum handlowego i kurde... Ale co przed waszym domem robi tłum lasek?- zapytałam. Przez ten czas jak nic nie odpowiadali upiłam łyk soku. Wyplułam go równie szybko gdy zobaczyłam chłopaków w telewizji.
- co to było?- zapytali szybko. Kurde cała się oplułam. Wytarłam aby brodę.
- co wy Kurwa robicie w telewizji??- krzyknęłam. Po prostu mnie zatkało.
- Nie będziemy ci mówić przez telefon nie mamy czasu porozmawiamy w domu- Powiedział Liam i usłyszałam sygnał, że połączenie zakończone. Prychnęłam zła i napisałam sms, że rozmowa ich nie minie niech będą tego pewni. Jak mogłam nie zauważyć, że są sławni. Walnęłam się otwartą dłonią w czole. Piosenka się skończyła i prezenterka zaczęła mówić.
- To było nasze sławne one direction Kiss you- dalej nie słuchałam. One direction??... gdzieś słyszałam. Możliwe w końcu są sławni idiotkom stwierdziła moja pod świadomość.
- zamknij się- odpowiedziałam na głos. Czy ja mówię sama do siebie?? jestem nienormalna.
mówiłam skomentowała druga ja. Właśnie sobie uświadomiłam, że mieszkam z najbardziej pożądanymi chłopakami na świecie. Wow. Tylko czemu mi nie powiedzieli? Może nie chcieli, żeby ktoś się dowiedział, że mieszka z nimi zwykła dziewucha. Spuściłam wzrok. O fuj! Spojrzałam na wielką lepką plamę na koszulce. Całkiem zapomniałam, że się zalałam. Szybko poszłam się przebrać. Wróciłam na dół i usłyszałam, otwieranie drzwi no nareszcie, wszystko się  wyjaśni. Stanęłam z założonymi rękoma na środku salonu i dla efektu tupałam nogą. Jak bym byłą kobietą która czeka na pijanego męża. Śmiesznie. Zobaczyłam ich po kolei wchodzących do pokoju. To se pogadamy!....
___________________________________________________________________
Jakoś nie mam weny sorki!!!
Komentujesz = mnie motywujesz  :D
http://betterbymatuszka.blogspot.com <===== WEJDŹCIE TO BLOG MOJEJ BFF. WIĘC PRZECZYTAJCIE!!!!!!!!!!!! 

piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział 6

Obudził mnie masakryczny ból ręki. Powoli wstałam z łóżka. jaki kol wiek ruch mojej ręki sprawiał ogromny ból. W torbie znalazłam tabletki przeciw bólowe które dał mi lekarz. Spojrzałam na zegarek. Jest 8.00. Wcześnie więc pewnie śpią. Po cichu zeszłam na dół. Tak jak myślałam nikogo nie było. Nalałam sobie chłodnej wody do szklanki i popiłam dwie tabletki. Teraz muszę poczekać aż, zacznie działać. Przez ten czas zrobię sobie śniadanie i im ewentualnie też. Co by tu zrobić? Wyjęłam jajka  i patelnie. Złapałam za jajko z zamiarem rozbicia skorupki. Mój wzrok padła na gips. To będzie trudniejsze niż myślałam. Włożyłam jajko w wystające palce z gipsu. A drugą rozbiłam w wlałam środek na patelnie. Ha jestem zwycięzcą! Włączyłam gaz i jajka zaczęły się smażyć. Ręka przestała mnie już prawię boleć. Jaka ulga. Do kuchni wszedł Harry. Nie było w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jest w samych bokserkach. Przygryzłam wargę jak zobaczyłam jego ciało.
- hej Sel- przywitał się zaspany, biorąc sok z lodówki.
- cześć Harry głodny?- zapytałam. Próbowałam powstrzymać moje oczy przed ciągłym spoglądaniem na niego. Ale nie bardzo mi to wychodziło.
- Sama zrobiłaś?- zapytał zaskoczony.
-taa... - zmarszczyłam brwi - tylko nie krzycz jak trafi ci się skorupka- zaśmiałam się. U niego też pojawił się uśmiech. Przypomniał mi się wczorajszy pocałunek. Oboje dobrze wiemy, że to była chwila zapomnienia, więc nie warto wspominać. Nałożyliśmy sobie jajecznicy i zaczęliśmy jeść. Powoli schodziła się reszta. Chyba próbują mnie zabić, pomyślałam gdy zobaczyłam Nialla w samych bokserkach. Tylko Liam miał tyle przyzwoitości by się ubrać.
- jak się spało?- zapytał Zayn.
- dobrze- uśmiechnęłam się. Skończyłam swój posiłek i naczynie wstawiłam do zmywarki. Kocham ten dom żadnych obowiązków.
- To co będziemy dziś robić?- zapytałam z uśmiechem.
- widzę, że ktoś ma dobry humor - zauważył Harry.
- O tak- potwierdziłam.
- nie wiem a co chciałabyś robić?- zapytał Niall
- może przejdziemy się na zakupy?- Wyszczerzyłam się. Wszyscy westchnęli. Rozumiem myślą, że każda kobieta spędza godziny na zakupach. Uśmiechnęłam się przebiegle.
- Uwielbiam zakupy. Mogłabym przesiedzieć cały dzień w sklepach - Mój entuzjazm ich przestraszył.
- serio mówisz- powiedział płaczliwie. Pokiwałam głową. Ich miny były przezabawne. Nawet widelec Nialla zatrzymał się w połowie drogi.
- żartowałam - krzyknęłam. Odetchnęli.
-to dobrze-
- to jakie plany-
- chyba znowu przesiedzimy na kanapie- westchnął Lou
-Nie musicie ze mną siedzieć- zapewniłam ich szybko.
-a kto powiedział, że nie chcemy-
- no nie wiem. Może nie chcecie siedzieć w domu z kaleką- westchnęłam podnosząc złamaną rękę do góry.  Tak nawiasem to będę miała niezłe mięśnie od noszenia tego gipsu. Ah te moje głupiutkie myśli.
- nie martw się i tak pewnie byśmy przesiedzieli w domu- powiedział ni zbyt przekonywająco Harry. Spojrzałam na swoje bose stopy. Zrobiło się trochę niezręcznie.
- pójdę wziąć prysznic- powiedziałam i wyszłam z kuchni.
- idioci- usłyszałam jeszcze komentarz Liama. Czuje się jak kula u nogi. Wiedziałam, że zamieszkanie tu to zły pomysł. A jestem tu dopiero jeden dzień. Wzięłam szybki prysznic i rozłożyłam się na łóżku. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- proszę- do pokoju weszli chłopcy - tak?- zapytałam
- kurcze soru naprawdę się cieszymy, że tu jesteś- powiedział szybko Harry
- z tobą jest naprawdę wesoło nie nudzimy się- zaczął Niall
- dzięki tobie dostałem kanapkę od Nialla- skończył Zayn. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Pokręciłam głową z niedowierzaniem.
- jest spoko?- zapytał z nadzieją Lou.
- jasne- zachichotałam.  Uradowani wskoczyli na moje łóżko i mnie przytulili.
- długo masz zamiar chodzić w moich koszulkach?- zapytał Niall łapiąc za skrawek koszulki.
- Tak bardzo ładnie pachną- Zarumieniłam się kiedy dotarł do mnie sens słów które wypowiedziałam. Uśmiechnął się do mnie szeroko. Muszę myśleć za nim coś powiem.
Resztę dnia spędziliśmy przed telewizorem na wygłupach. Zachowujemy się jak małe dzieci. jakby zobaczył nas ktoś zewnątrz to by pomyślał, że jesteśmy cofnięci w rozwoju.
-Napiłabym się czegoś- powiedziałam przymykając powieki. jestem zmęczona.
- przynieść ci coś cole, wodę, sok- zaproponował Liam.
- mówiłam o czymś mocniejszym- Spojrzeli na mnie zdziwieni.
- ja w sumie też- zgodził się ze mną Zayn. Posłałam mu  uśmiech.
- Nie ma piwa- odezwał się Harry obejmując mnie ramieniem.
- ale jest wódka- zaproponował Zayn.
- i o to chodzi- przytaknęłam mu racje. Liam westchnął i podszedł do barku. Wyjął butelkę i sześć kieliszków. Wrócił i postawił na stoliczku i polewał wszystkim. Podniosłam swój kieliszek do góry.
- Na zdrowie - powiedziała przytaknęli i wypiliśmy. Palący płyn popłynął przez moje gardło. Jak dobrze dawno nie piłam. Brakowało mi tego stanu. Uwielbiam się bawić i alkohol też wchodzi w grę. Wypiłam jeszcze kilka kieliszków i czułam, że jestem wstawiona. Kręci  mi się w bani. Ale w ogóle nie czułe fizycznego bólu.
- Dobra starczy- upomniał nas Liam. On chyba najmniej wypił. Nie ważne butelka i tak jest pusta.
zachichotałam co wywołało uśmiech na twarzach chłopców. Skończyło się na wielkim wybuchu śmiechu.
- Dlaczego nie miałaś gdzie zamieszkać?- zapytał Lou. Zrobiło się cicho i poważnie. Westchnęłam. Nie powinnam im  mówić znam ich tylko kilka dni. To za krótko. Ale alkohol w moim ciele mnie popycha do tego by się wygadać.
 - nie mogłam wytrzymać humorków ojca- wybełkotałam
- to znaczy- dopytywał Harry
- to, że mnie bił za każde małe gówno, nic mu nie pasowało- zaśmiałam się drastycznie.
- a co się stało z twoją mamą?- zapytał cicho Zayn
- umarło jak byłam mała- odpowiedziałam twardo kończąc temat. Nie wiem po co zaczęłam mówić. To nie jest ich sprawa.
- pójdę się położyć- powiedziałam zostawiając ich samych  z pytaniami. Nie potrzebnie tyle piłam i zbyt dużo powiedział. Położyłam się i od razu usnęłam. Mam nadzieje, że nie będą o tym wspominać. Ale o tym przekonam się jutro...
___________________________________________________________________
Co wy na to? wiem nie miałam weny :P



czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdział 5

Rozdział 5
O MÓJ BOŻE, ŻE CO??!!
- Pogięło cię nie mogę z wami zamieszkać!- Krzyknęłam do Liama
- a czemu by nie. Do puki będziesz miała gips i nie znajdziesz pracy?- Harry wzruszył ramionami.
- W ogóle się nie znamy- podałam argument.
- pff... no to się poznamy- prychnął Zayn.
- Nie mogę u was zamieszkać- trzymałam się twardo własnego zdania - nie mam pieniędzy nie zapłacę wam i nie mogę zwalać się wam na głowę - Moja duma zbyt by na tym ucierpi, jeśli się zgodzę.
- kasą się nie martw mamy jej dużo i nie zwalisz się nam na głowę, wierz nam-  Niall spróbował mnie przekonać.
- Harry jedź- polecił Lou. Włączył silnik i wcisnął gaz.
- Harry- westchnęłam. Przewróciłam oczami. Już drugi raz w tym dniu zaczęli mnie ignorować.
- jesteście nienormalni- warknęłam. Zrezygnowana opadłam na oparcie. Przymknęłam oczy, dzieję się zbyt dużo jak na moją psychikę. Wsłuchałam się w warkot silnika, zawsze mnie to uspokaja. Nie wierzę, że z nimi zamieszkam to takie upokarzające, że nie mam pieniędzy na własne mieszkanie. Jestem zbyt dumna by prosić kogoś o pomoc, czy ją przyjąć. Zawsze jakoś sobie radzę. Ale widzę, że nie zdołam ich przekonać.
-Będziecie tego żałować- skomentowałam po chwilowej ciszy. Nie odpowiedzieli. Nadal miałam zamknięte oczy więc nie widziałam ich min. Chodź mimo tego, że jestem na nich zła i mój honor cierpi, w duchu jestem im wdzięczna, nie wyobrażam sobie mieszkania w schronisku.
- Już jesteśmy- Powiedział do mnie loczek. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ich uradowane i triumfalne miny.
Nie odzywając się wyszłam z samochodu. Usłyszałam trzask drzwi więc oni też wyszli. 
 -WOW- zatkało mnie kiedy zobaczyłam, że stoję pod wielką willą.
- fajnie co nie- skomentował Zayn omijając mnie by zniknął w środku. Powoli ruszyłam za nim. Matko oni tu mieszkają? Weszłam do środka, przeszłam przez korytarz, zdejmując buty i kurtkę. Znalazłam się w ogromniastym salonie. Całe moje mieszkanie by się tu zmieściło. Nie mogę się napatrzeć tu jest zajebiście. 
Torbę położyłam na stojącą obok szafkę i weszłam w głąb pomieszczenia rozglądając się. 
- Gdzie wy pracujecie?- zapytałam zaskoczona.
- a tu i tam- zbył mnie Liam. Uśmiechnęłam się nie dowierzając w to gdzie jestem. Chłopcy rzucili się na kanapy i zaczęli się bić o pilota. No pięknie zamieszkam z bandą dzieciaków. Zaśmiałam się patrząc na nich.
- Czuj się jak u siebie- powiedział Lou. Ruszyłam w ich stronę, usiadłam obok Harrego.
- głodna?- zapytał Niall. W oczach miał fajny błysk.
Pokręciłam głową z nadmiaru wrażeń straciłam apetyt. Wzruszył ramionami i odszedł od nas. Pewnie poszedł do kuchni.
-Sel jak byś chciała możesz wziąć prysznic, łazienka jest na górze - zaproponował Zayn
- Sugerujesz, że śmierdzę?- zapytałam udając oburzenie. Zayn się speszył i nie bardzo wiedział co ma powiedzieć.
- chodziło o to, że... może jesteś zmoczona... po tym szpitalu...- zaczął się jąkać. Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.
- Żartowałam. Prysznic to dobry pomysł - Ruszyłam w stronę schodów, biorąc najpierw  torbę.
- gdzie dokładnie?- zapytałam.
- trzecie drzwi na lewo- odpowiedział. Zaczęłam wchodzić po schodach ale zauważyłam zdjęcia więc się zatrzymałam. Zazwyczaj przedstawiały samych chłopców ale na niektórych byli z innymi. Dobra później się przyjże. Weszłam na górę. Znalazłam się w podłużnym korytarzu z kilkoma drzwiami. Weszłam w trzecie na lewo i znalazłam w pięknej łazience. Położyłam torbę na szafkę i zaczęłam w niej grzebać. Wszystkie rzeczy są urąbane po wypadku, są w błocie. Westchnęłam zrezygnowana. Przygryzłam wargę. Co teraz? Do głowy wpadł mi pomysł. Otworzyłam drzwi obok łazienkowych, znalazłam się w pokoju. Podeszłam do szafy. Wyjęłam koszulkę, spodnie dresowe i bokserki. Bieliznę też mieć muszę. Raczej nie powinni się za to złościć. Z powrotem weszłam do łazienki. Położyłam te rzeczy obok torby. Spojrzałam na moją zagipsowaną rękę. Nie mogę tego zamoczyć. Przecież lekarz dał mi takie jakby "opakowanie".
Założyłam na gips foliowy ochraniacz.Kurwa na sznureczki. Nie zwiąże ich jedną ręką.
- chłopaki pomoże mi któryś- wydarłam się, wychylając głowę za drzwi. Usłyszałam mocne tupanie kilku par butów i jakieś kłótnie. Po chwili zobaczyłam przed sobą wszystkich pięciu. Byłam zdziwiona ich zachowaniem.
- o co chodzi umyć ci plecy?- zapytał szybko Harry. Popatrzyłam na nich jak na idiotów.
- zwiążesz ?- zapytałam podnosząc rękę. Przestali się głupio cieszyć. Harry, który był najbliżej szybko mi to związał, a sfrustrowana reszta odeszła. Loczek był zawiedziony moją prośbą.
- dzięki
- Na pewno ci nie pomóc umyć plecków?- zapytał z nadzieją.
- Nie. Poradzę sobie- zapewniłam go i zamknęłam drzwi za nim znowu się odezwał. Trzy razy sprawdziłam czy drzwi są dobrze zamknięte i dopiero się rozebrałam. Weszłam do kabiny i włączyłam ciepłą wodę.
Jak dobrze wejść pod cywilizowany prysznic. W szpitalu było trochę obrzydliwie. Musiałam umyć się męskim żelem bo innego nie było. No cóż lepsze to niż nic. Wzięłam ręcznik z szafki i okręciłam go wokół ciała a drugim wytarłam włosy. Założyłam pożyczone ciuchy. Owiał mnie świetny męski zapach. Przyłożyłam skrawek koszulki do nosa i mocno się zaciągnęłam. te ciuchy są na mnie dużo za duże wyglądam śmiesznie. Swoje ciuchy wrzuciłam do kosza na brudy. Musze iść na zakupy, te rzeczy na wiele mi się nie zdadzą.
Wróciłam na dół. Chłopcy siedzieli na kanapach i się zajadali. W sumie to Niall zżerał wszystko.
Wskoczyłam na kanapę obok niego bo miał talerz z kanapkami na kolanach.
- mogę?- zapytałam wskazując na kanapki. Wzięłam sobie jedną nie czekając na pozwolenie.
Niall spojrzał na mnie jak na dziwoląga. Chłopcy też na mnie spojrzeli. nie zręcznie się czułam. Powoli przeżuwałam czekając aż coś się stanie. Niall otrząsnął się  z szoku i wyrwał mi nadgryzioną kanapkę.
- Ej... masz cały talerz- przypomniałam mu.
- one są moje- Egoista!. Odwrócił się ode mnie więc skorzystałam z okazji zabrałam jedną kanapkę i zerwałam się z kanapy i pobiegłam za stół. podbiegł i stanął po drugiej stronie. Bardzo uważnie mi się przyglądał więc powoli ugryzłam kanapkę rozkoszując się smakiem. Nie mogłam powstrzymać głupiego uśmieszku. Jego usta też zadrżały ale ukrył to.  Powoli ruszył w prawą stronę od razu ruszyłam w lewo. Zaczęliśmy się ganiać wokół stołu.
- Nie złapiesz mnie- krzyknęłam  do niego. Przez nie uwagę odsunęłam się od stołu. Tym razem między nami nic nie stało więc miał do mnie łatwy dostęp. Złapał mnie za brzuch i przyciągnął do siebie. Śmiałam się jak głupia . Odwrócił mnie twarzą do siebie, jednak jego rozbawione niebieskie oczy widziałam tylko chwilę. jedną ręką przytrzymał moje plecy a drugą złapał za nadgarstek. Podciął mi nogi. Dzięki jego asekuracji lekko opadłam na podłogę. Usiadł na mnie rozkrokiem i zabrał mi do połowy zjedzoną kanapkę. Przybrał cwaniacki uśmieszek i zaczął jeść tak, żeby na mnie się kruszyło.
- ale z ciebie prosię- przezwałam go przez niekontrolowany chichot.
- teraz  z ciebie nie zejdę puki nie przeprosisz- powiedział z pełną buzią.
- Chłopaki pomóżcie mi- krzyknęłam po pomoc.
- o nie! nie dałaś sobie umyć pleców to cierp- usłyszałam głos Harrego a potem jego śmiech.
- zdrajcy -  krzyknęłam.
- masz moje ciuchy- zapytał zaskoczony. Oh więc to Nialla. Zarumieniłam się lekko.
- chyba się nie obrazisz?-  uśmiechnął się zszokowany.
- nie. Ładnie ci w nich - skomplementował. Poczułam ciepło na policzkach. Przygryzłam wargę zawstydzona jego słowami.
- Przepraszam - powiedziałam do Nialla. Popatrzył na mnie tymi swoimi paczadłami. Świeciła w nich iskierka zwycięstwa.
- szczerze?- zapytał  z niewierzącą miną.
- szczerze- przewróciłam oczami.
- a buziak na zgodę?-
- w policzek?- westchnął spuścił na chwilę głowę.
-okej- zgodził się. Wstał ze mnie i podaj mi rękę. Złapałam ją a on pomógł mi wstać. Nastawił policzek. Przewróciłam oczami ale zrobiłam dzióbek i przysunęłam usta do jego policzka. Już prawie go cmoknęłam ale odwrócił twarz tak, że trafiłam w usta. Szybko się odsunęłam.
- Niall!- upomniałam go ale on tylko uśmiechnął się udając niewiniątko. Zaśmiałam się.
Wróciliśmy na kanapy.
- To jak dasz mi kanapkę- zrobiłam do niego maślane oczy.
- Dobra- warknął i podał mi jedną.
- dziękuje- powiedziałam słodko. Zayn patrzył na niego z otwartą buzią.
- ja też chcę- powiedział "zazdrosny"
- nie!- powiedział szybko Niall chowając swoje kanapki.
- jej dałeś- Podał argument.
- ale ona dała mi buzi- wyjaśnij jakby to było oczywiste.
- też ci dam- wyszczerzył się.  
- nie dzięki, bierz i spadaj- wystraszył się Niall. Zachichotałam. Oparłam się o oparcie i poczułam jak Harry kładzie za mną rękę a po chwili mnie nią obejmuje. Spojrzałam na niego, ale nie patrzył na mnie tylko na tv. Olałam fakt, że trzyma tam rękę nie umrę od tego. Resztę dnia spędziliśmy oglądając komedię i film o kotach... Tak o kotach! Nie wnikajmy ale to jest dziwne. Skończyło się na tym, że usnęłam opierając się o Harrego.

                                                                                 ...

Coś mną zatrzęsło więc uchyliłam powieki. Nad sobą ujrzałam twarz i loczki Harrego.
- śpij- usłyszałam jego zachrypnięty głos. Stwierdziłam, że mnie niesie.
-gdzie mnie niesiesz?- zapytałam zaspanym głosem.
- do łóżka- odpowiedział i uroczo się uśmiechnął ukazując dołeczki w policzkach.
- masz słodki uśmiech- mruknęłam. Jego uśmiech się poszerzył.
- wiem- odpowiedział nie skromnie.
- masz wybujałe ego- zachichotałam. Też się zaśmiał poczułam to przez wibracje przechodzące przez jego ciało. Weszliśmy do jakiegoś pokoju. Położył mnie na miękkim łóżku. musiał mnie odczepić od swojej koszulki.  Zaśmiał się kiedy pociągnęłam go za sobą na łóżko. Jego twarz wylądowała bardzo blisko moje. Prawie stykaliśmy się nosami. Nasze miny powoli stawały się poważne kiedy patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Przygryzłam wargę. Zbliżył się do mnie przymykając oczy. Zrobiłam to samo. Po chwili poczułam na ustach jego ciepłe wargi. Pocałunek nie był długi ale bardzo uroczy. odsunął się ode mnie posyłając mi swój uśmiech.
- dobranoc- mruknęłam.
- dobranoc- odpowiedział i wyszedł z pokoju...
___________________________________________________________________________
Rozpisałam się!!!!! Wydaje mi się, że wyszło całkiem nieźle...
podoba wam się pocałunek Sel i Harrego????    Dzięki za komentarze!!!!! :D
                                               

wtorek, 17 grudnia 2013

rozdział 4

 Rozdział 4
Notkę pod rozdziałem  przeczytajcie! :D
Trzy dni w szpitalu minęły bardzo szybko. Chłopcy codziennie u mnie byli więc nie było nudno. Opowiedzieli mi o tym doszło do wypadku i ile leżałam w śpiączce.I jak się przy tym denerwowali i bali o mnie. Powiedzieli, że przez trzy dni żaden się nie odzywał. Harry wspomniał o tym, że zastanawiali się kto mógł mnie pobić. Dostał od chłopaków po łubie a ja nie odpowiedziałam. Widzieli moją twarz no i sam lekarz tak stwierdził, sam nawet pytał co się stało, ale nie miałam zamiaru mu się tłumaczyć. Powiedział, że powinien wezwać policję ale przekonałam go by tego nie robił. Więcej na ten temat nie rozmawialiśmy. Zayn zaproponował, że odwiozą mnie do domu taka niby rekompensata za wypadek. Cała się spięłam na  myśl, że miałabym, wrócić do ojca a do tego,żeby jeszcze oni mnie zawieźli i się wszystkiego dowiedzieli. 
A nie powiem im też, że jest  bezdomna. Spotkali się więc z moim sprzeciwem. Zaczęli nawijkę, że nigdzie mnie samej nie puszczą, że mają zamiar mnie bezpiecznie odwieść do domu i takie tam duperele. Dlatego jak dopytywali się o dokładną godzinę mojego wyjścia skłamałam. Źle mi z tego powodu, że zostawię ich bez pożegnania ale jak mus to mus. Niby znam znam ich tylko te trzy dni ale naprawdę ich polubiłam. Są super. Będzie mi ich brakowało. Dowiedziałam się o nich trochę przez nasze małe spotkanka. Np. że Niall to mega żarłok jeszcze nie widziałam go bez jedzenia :) a Liam o wszystkich się martwi. Razem tworzą taką małą rodzinę każdy z nich się jakoś dopełnia. To uroczę.
Przebrałam się w jeansy i bluzę. Muszę powiedzieć, że moje ciuchy nie wyszły z tego wypadku w najlepszym stanie. Westchnęłam jak zobaczyłam, że wyglądam jak obdarciuch.  No przynajmniej pasuje to dla bezdomnego co nie? Zakpiła ze mnie moja podświadomość. No pięknie nawet drugie ja się ze mnie naśmiewa. Wzięłam torbę i ruszyłam do recepcji.
- dzień dobry- przywitałam się ze starszą panią za biurkiem. Wyglądała na sympatyczną.
- witaj kochanie w czym pomóc?- zapytała
- jestem Selena Green muszę podpisać papierek, że wypisuje się ze szpitala- wyjaśniłam. Poszperała w papierach i dała mi jakiś plik kartek. Matko tyle tego a chcę się wypisać tylko, ze szpitala. Podziękowałam i podeszłam do małego stoliczka. Wypełnianie tego zajęło mi 30 min.  Szybko oddałam papiery i wyszłam z budynku. Poczułam  świeżę  powietrze ale nie zapach tych zasranych leków.  Uśmiechnęłam się i ruszyłam przed siebie. W połowie parkingu usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków. Mieli być za pół godziny! Podeszłam do nich powolnym krokiem.
- Hej- przywitali się chórem.
- Mieliśmy cię odwieść nie pamiętasz?- zapytał Lou marszcząc czoło.  Kurwa!
- wypuścili mnie wcześniej więc pomyślałam, że się przejdę- skłamałam.
- ale nie ma mowy - powiedział Harry. Zaczął do mnie podchodzić z głupim uśmieszkiem co mnie zdziwiło.
Wyrwał mi moją torbę i przerzucił sobie przez ramię jakbym warzyła tyle co piórko. Zrobił to tak szybko że nie zdążyłam się sprzeciwić jego poczynaniom.
- Harry natychmiast odstaw mnie na ziemie- krzyknęłam w jego plecy. Poczułam wibracje przechodzącego przez jego ciało. Ten dupek się ze mnie śmieje!!?
-Harry!!- zaczęłam walić go jedną ręką w plecy ale nic to nie dało. Wsadził mnie do samochodu. Upadłam na jedno z siedzeń z tyłu. Dmuchnęłam w grzywkę spadającą mi na czoło.
- Pogięło was- Warknęłam. Uśmiechali się do mnie głupio, szczerząc te swoje ząbki.
- To gdzie cię zawieść?- zapytał Harry
- Pójdę sama- prychnęłam ciągle trochę oburzona jego zachowaniem. Nawet jakbym próbowała wyjść z każdej strony ktoś jest.
- Nie kłóć się- Odezwał się Niall. Westchnęłam i opadłam na oparcie.
- to gdzie?- powtórzyli pytanie. Spojrzałam przez okno i zaczęłam ich ignorować. Chwilę mi się wpatrywali puki Liam nie krzyknął słów, które zmieniły wszystko.
-  jedź na Chaples palm - krzyknął uradowany. Zestresowana przeniosłam na niego wzrok. Serce biło mi jak szalone a oddech przyśpieszył.
- co NIE!!- krzyknęłam przerażona obrotem spraw. Teraz to oni ignorowali mnie. Harry zapalił silnik i ruszył a Lou wklepał ulicę w GPS.
- Nie możemy tam jechać- moje krzyki były bezcelowe. Zaczęli podśpiewywać. Nawiasem mają ładne głosy.
- KURWA HARRY ZATRZYMAJ SIĘ! - puściły mi nerwy. W kącikach moich oczu pojawiły się łzy.
Zdziwiony moim wybuchem zatrzymał samochód. Siedzieliśmy w ciszy puki nie uspokoiłam oddechu.
Byli zszokowani moim krzykiem. Teraz nie mogłam znaleźć odpowiednich słów by się odezwać.
- nie jedź tam- powiedziałam szeptem.
- dlaczego?- zapytał Zayn. Spojrzałam w jego brązowe oczy. Całą sobą mówiłam, że nie chcę o tym gadać.
Zrozumiał mnie bez słów,
- to gdzie cię zawieść?- Harry też się zdenerwował
- mówiłam, że nigdzie!-
- Powiedzieliśmy, że odwieziemy to cię kurwa odwieziemy- Walnął pięścią w kierownicę.
- Możemy się uspokoić i się w końcu dogadać- Liam spróbował załagodzić sytuacje. Westchnęłam i dłonią przeczesałam moje kasztanowe włosy lekko za nie ciągnąć. Widzę, że z nimi nie wygram. Spuściłam głowę i schowałam twarz we włosach.
- Najbliższe schronisko dla bezdomnych- wymamrotałam. Moja duma się skrzywiła. matko jaki wstyd.
- gdzie?- zapytał Niall.
- schronisko dla bezdomnych- powtórzyłam. pewnie jestem czerwona jak burak. Chciałabym się zapaść pod ziemie.
- co?!- tym razem chodziło o szok i zdziwienie tym, że jestem bezdomna. Wzruszyłam ramionami.
- nie masz gdzie mieszkać?- zapytał Liam. Pokiwałam głową. na chwilę zapanowała cisza. Kiedy na nich spojrzałam stwierdziłam, że oswajają się z wiadomością i próbują wyjść z szoku. Usłyszałam westchnięcie.
- W takim razie nie mamy wyboru. Zamieszkasz z nami- powiedział Liam
O MÓJ BOŻE ŻE CO??!!!



_____________________________________________________________________
I co o tym myślicie??? Jeśli fajny zostawcie koma :D
http://betterbymatuszka.blogspot.com/2013/12/rozdzia-4.html?m=0  <--- Zajrzyjcie <3
W lewym górnym rogu jest mój twitter tam zawsze piszę kiedy jest nowy rozdział!!!!
Rozdział dodaje już dzisiaj taka tam niespodzianka.
Plis komentujcie czy się podoba!!!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 3

Usłyszałam jakieś pikane,które zaraz rozsadzi mi głowę. Pierwsza myśl to musi być budzik. Spróbowałam go wyłączyć ale moja ręka miała ograniczony ruch a drugą ledwo czułam. Otworzyłam oczy by poraziło mnie jasne światło, zaczęłam mrugać puki się nie przyzwyczaiłam. Mój wzrok był skierowany na ścianę pokrytą niebieskimi kafelkami. Stały przy niej różne szpitalne sprzęty. Co ja robię w szpitalu??. Spojrzałam na swoje ciało. Do połowy byłam przykryta białą kołdrą. Jedną rękę miałam w gipsie a drugą poprzyczepianą do różnych kabelków. Co się stało?? Jedyne co pamiętam to to, że uciekłam od ojca. Powoli złapałam się za głowę, która wręcz pulsowała z bólu. Na czole poczułam wielki opatrunek. O kurwa co się stało? nie przypominam sobie by ojciec mnie aż tak pobił. Jestem pewna, że wyszłam z mieszkania w lepszym stanie.
Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi więc na nie spojrzałam. Do sali weszło pięciu chłopaków. Rozejrzałam się po w okół, ale jestem tu tylko ja. Pozostałe 2 łóżka są wolne. Ja ich widzę pierwszy raz w życiu więc pewnie pomylili pomieszczenia. Z powrotem przeniosłam na nich wzrok i stwierdziłam, że patrzą prosto na mnie w całkowitym zdziwieniu. Uśmiechnęli się szeroko i podeszli do mojego łóżka. Zdziwiłam się. Nie znam ich. Jezu co się stało po tym jak uciekłam z domu???
- Jak dobrze, że się w końcu obudziłaś, martwiliśmy się - zaczął krótkowłosy brunet z brązowymi oczami.
- Niall aż stracił apetyt a to już jest cud- zażartował chłopak z ciemnymi włosami postawionymi do góry, też miał brązowe oczy, miał ciemny kolor skóry. Mówiąc to wskazał na farbowanego blondyna z niebieskimi oczami i aparatem na zęby. Zgaduję więc, że to jest ten Niall o którym mówił jego kolega. Blondyn w odpowiedzi walnął go w ramie.
wszyscy oprócz mnie się zaśmiali. Ja patrzyłam na nich jak idiotka z otwartą buzią.
-Znamy się?- zapytałam głupio, przerywając ich wygłupy. Mój głos chrypiał jak stary traktor
-nie znasz nas- zdziwił się chłopak z buszem na głowie za co dostał łokciem w żebra od chłopaka, który pierwszy zaczął mówić. Loczek posłał mu pytające spojrzenie. chłopak nie zwrócił na to uwagi.
- Jestem Liam Payne- przedstawił się - To jest Lou - wskazał na bruneta z włosami we wszystkie strony i niebieskimi oczami - to Harry - chłopak w lokach - Zayn - Mulat - no i Niall - Blondyn. No teraz przynajmniej wiem jak się nazywają. Ale nadal nie wiem czego ode mnie chcą.
- Selena- też się przedstawiłam.
- ta wiemy- powiedział Lou? Miał wysoki głos ale brzmiał uroczo?
- Dawno się obudziłaś?- zapytał Liam zmieniając temat
- chwile przed tym jak weszliście- odpowiedziałam
- Mam nadzieje, że dobrze się czujesz? mam wyrzuty sumienia, że cię potrąciłem- zapytał loczek
- Potrąciliście mnie?- podniosłam głos zszokowana. odezwałam się za nim w ogóle to przemyślałam
- Nie pamiętasz?- zdziwili się. Pokręciłam głową.
- To już wiesz. Przepraszam - brzmiał na szczerego.
- Mam nadzieje, że mi kiedyś opowiecie jak to się stało?-
- o tak spędzimy dużo czasu razem, mamy zamiar przychodzić dopóki będziesz w szpitalu- powiedział Lou
-spoko przynajmniej nie będę się nudzić- Do sali wszedł lekarz przerywając naszą rozmowę.
- witam panno Green. Nazywam się Jony- przedstawił się.
- Dzień dobry- odpowiedziałam.
- dobrze się czujesz?- zapytał
- tak jestem trochę obolała ale tak to wszystko w porządku-
- Czy pani chłopak i jego koledzy mogą zostawić nas samych- poprosił
- mój chłopak?- zdziwiłam się.
- tak jasne już idziemy - Powiedział szybko Liam - pa kochanie- zwrócił się do mnie i pocałował w policzek.
Co to ma być? Moja mina pewnie wyrażała więcej niż tysiąc słów. Byłam zaskoczona, zdziwiona, zdezorientowana i przede wszystkim zawstydzona tym buziakiem. no w końcu widzę człowieka pierwszy raz na oczy!Zrobiło mi się cieplej więc pewnie się zarumieniłam. Mój chłopak? o co tu chodzi?
- dobrze więc. Wszystko wydaję się okej...- coś sobie mamrotał pod nosem. Małą latarką zaczął świecić mi po oczach. - Bardzo boli cię głowa i ręka?- zapytał
- głowa trochę ale rękę mało co czuje- odpowiedziałam.
- Myślę, że wszystko jest okej... Zostanie pani 2 dni na obserwację i możesz wyjść ze szpitala- uśmiechnął się do mnie.
- dziękuje bardzo- podziękowałam za nim wyszedł. Od razu weszli chłopcy. Mój wzrok padł na niewinnie uśmiechającego się Liama.
- mój chłopak??- Krzyknęłam oburzona. Liam się wyszczerzył  i  złapał za kark masując lekko.
- inaczej nie dowiedzielibyśmy się co z tobą- wyjaśnij
- aż musiałeś udawać mojego chłopaka. A po co ten buziak?- zapytałam spokojnie. Chłopcu zaczęli się śmiać. Patrzyłam na nich wyczekująco puki nie przestali.
- Miałaś taką minę, że nie mogłem się powstrzymać by jej nie powiększyć, kompletnie cię zatkało- wydukał przez śmiech. Znowu zaczęli się śmiać. Zawstydziłam się. Próbowałam opanować śmiech który się we mnie zbierał udając obrażoną ale nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem. 
- to co powiedział ci lekarz?- zapytał Zayn siadając obok na krzesełku.
- Że został mi tydzień, życia- mruknęłam cicho. Od razu przestali się śmiać a miny mieli przerażone. Udawałam smutną ale jak na nich popatrzyłam wręcz wybuchłam śmiechem.- Żartowałam-Krzyknęłam
- osz ty mała jędzą- wyrzucił z siebie Loczek i rzucił się na mnie z łapskami zaczynając gilgotać. Oczywiście uważał na te wszystkie kabelki  i na to, że jestem połamana. Nasze wygłupy przerwała pielęgniarka która właśnie weszła. Wyglądała na starą zrzędę ale to szczegół.
- A co tu się dzieje- krzyknęła zła - proszę mi się natychmiast odsunąć od pacjentki. Ona musi odpoczywać!. Możecie się pożegnać!- stwierdziła i stała w miejscu patrząc wyczekująco aż się ruszą.
Jej palący i wredny wzrok skanował każdego po kolei. A my spuściliśmy głowy jak dzieci w przedszkolu.
Po cichutku pożegnali się ze mną buziakiem w policzek.
- Co tak naprawdę powiedział lekarz?- zapytał szeptem Liam gdy nadeszła jego kolej na buziaka.
- że nic mi nie jest i za trzy dni wychodzę- odszepnęłam. Po chwili już ich nie było.
- Nareszcie co za nie wychowana młodzież.  A ty dziecko się połóż, musisz odpocząć- zaczęła przyciskać mnie do pościeli, odpuściłam i się wygodnie ułożyłam. No zapowiadają się fajne trzy dni. Będę spędzać czas ze starą jedzą świetnie. Mam nadzieje, że chłopcy jeszcze mnie odwiedzą.
_______________________________________________________________________
Wiem, że na razie nic się nie dzieje akcja musi się rozwinąć co nie!! Pierwsze rozdziały będę dodawać częściej, żebyście mogli poczytać w końcu coś ciekawego c'nie.
Jeśli się podoba zostaw koma albo chociaż wieź udział w ankiecie po prawej stronie na górze :)
Fajnie by było jakbyście mogli trochę rozgłosić mój blog!!!!

sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział 2

-Jesteście panowie rodziną z poszkodowaną?- zapytał formalnie nawet na mnie nie patrząc.
-nie ale...- zacząłem ale mi przerwano.
- tak jestem jej chłopakiem- wtrącił Liam. Zmarszczyłem czoło i zdziwiony na niego spojrzałem.
- dobrze się składa. Nie mamy  jak skontaktować się z rodziną a nie miała przy sobie żadnych dokumentów- poinformował nas lekarz-
- ależ oczywiście proszę bardzo - podał mu małą kartę. Ale zaraz skąd on to ma. Posłałem mu nieme pytanie. Nie tylko ja byłem zdziwiony chłopcy też nie wiedzieli o co chodzi.
- Dziękuje wpiszę wszystkie potrzebne dane i oddam panu- powiedział lekarz.
- a co z nią?- zapytał
- eh.. Jest nie przytomna ale miała dużo szczęścia minimalne uszkodzenia czaszki ale to nic poważnego. Jeśli chodzi o zewnętrzne obrażenia ma złamaną rękę Ciekawią mnie jedynie te siniaki i zadrapania nie wyglądały jak powypadkowe bardziej jakby była pobita - patrzył nie pewnie w stronę Liama. O matko on myśli, że to Liam ja pobił.
- kiedy się obudzi?- zapytał ignorując to "oskarżenie"
- niestety nie mamy pojęcia- westchnął lekarz. Zacisnąłem usta jak to usłyszałem.
- Możemy ją zobaczyć?- Zapytał Zayn
- Przykro mi...- zaczął ale nie chciałem tego słuchać więc przerwałem.
- możemy ja zobaczyć?- ponowiłem pytanie. Lekarz westchnął nie chciał się kłócić więc nas wpuścił.
- ale tylko kilka minut pacjentka musi odpoczywać- Powiedział i wyszedł z sali. Od razu spojrzałem na Liama. Chcę się dowiedzieć o co chodzi.
-Miała przy sobie dowód osobisty pośpieszyłem się i schowałem go do kieszeni - wyjaśnił.
- chłopak?- zastanawiałem się na głos.
- Tak inaczej by nas nie wpuścił-
Podeszliśmy do jej łóżka.  Jest poprzyczepiana do różnych kabelków. Na ręce miała gips i na czole opatrunek. Spojrzałem na jej twarz, na jej policzku widniał duży siniak. Jak się przyjrzeć to wygląda jak odbita dłoń, chyba faktycznie ktoś ją pobił. Ale mimo tych obrażeń wygląda tak spokojnie. Jej ciemne włosy były porozrzucane wokół jej głowy. Jej pełne i czerwone usta były lekko rozchylone jak się wsłuchałem słyszałem jej świszcący oddech.
- jak się nazywa?- zapytał Lou przerywając ciszę.
- Selena Green- powiedział chodź nie był do końca pewny.
- Ładna- skomentował Niall
- bardzo- dodał Zayn.
- Ciekawe kto jej to zrobił?- zastanawiał się na głos Liam. Spojrzałem na niego i stwierdziłem, że patrzy prostko na jej siniaka na twarzy. Chodź dobrze wiem, że to pytanie retoryczne odpowiedziałem.
- nie mam pojęcia-
- Myślicie, że długo będzie tak... spać?- Niall znalazł odpowiednie słowo i zapytał. Wzruszyłem ramionami.
Liam który stał najbliżej poklepał go po plecach.
- Chyba powinniśmy wracać- stwierdził Lou. Zgodziliśmy się  z nim i powoli zaczęliśmy wychodzić.
Powoli szliśmy po korytarzu. Nie spieszyło nam się za bardzo.
- proszę pana...- Usłyszeliśmy za sobą więc się odwróciliśmy. Zobaczyliśmy tego lekarza.
- Liam Payne- poinstruował go Liam.
- ah... tak panie Payne. Proszę- Wyciągnął w naszą stronę dowód osobisty.
- Czy mógłby pan wsadzić jej to do torby. Leży przy jej łóżku- poprosił
- oczywiście. Nie przedstawiłem się. Jestem Jony Bord Proszę o mnie pytać jakby pan chciał się dowiedzieć o stanie Pani Seleny-
- dziękuje panie Bord dowiedzenia- Wyszliśmy ze szpitala. Zaczęliśmy szukać naszego samochodu póki nie przypomnieliśmy sobie, że przecież jej u mechanika.
- Jutro przyjdziemy- Zapytał Niall pełen nadziei.
- Oczywiście, że tak - powiedział szybko Zayn.
- To dobrze chciałbym ją poznać- wyjaśnij Niall. Każdy z nas jest ciekawy jaka jest. Mam nadzieje, że wybudzi się szybko. Jestem niecierpliwy. Jak tylko dojechaliśmy do domu, dosłowne padliśmy na łóżka.
To był naprawdę długi i męczący dzień. Oby jutro było Lepiej
___________________________________________________________________
I co myślicie??? Chyba nie jest aż taki zły??? Nie znam się na tych szpitalnych rzeczach więc nie miejcie za złe jeśli coś jest nie tak.... Wiem, że krótki ale następny będzie dłuższy i lepszy :D Dzięki za 6 obserwujących i 4100 wyświetleń. Nawet za ten jeden komentarz....

 

piątek, 13 grudnia 2013

rozdział 1

Rozdział1
Po woli otworzyłam oczy. Bolało mnie całe ciało. Byłam zesztywniała od leżenia na podłodze. Nie mogłam się ruszyć.Powoli zaczęłam się podnosić do pozycji siedzącej. Zrobiłam grymas gdy poczułam ból. Podniosłam rękę i dotknęłam lekko swojej twarzy, pod palcami poczułam zaschniętą krew i strupki. Ścisnęłam powieki by nie uleciała z nich ani jedna łza. Obejrzałam się, mój ojciec spał na fotelu. poczułam do niego odrazę i nienawiść. Nie mogę uwierzyć, że zasnął przed telewizorem gdy ja tak leżałam i myślałam że umieram. Niestety się obudziłam. Podniosłam się z ziemi na patrząc na protesty mojego ciała. Po cichu ruszyłam do łazienki. Było ciemno więc musiałam uważać by na nic nie wpaść, Jeszcze by się obudził... Wolę o tym nawet nie myśleć. Zamknęłam za sobą drzwi i odetchnęłam z ulgą. Poczułam wielki ból w klatce piersiowej. Złapałam się za nią i oparłam o drzwi. Tym razem mój oddech był krótki i urywany. Nie chciałam pogorszyć bólu. Podeszłam do lusterka i się przejrzałam. Straszny widok. Moja twarz cała była w krwi, zadrapaniach i siniakach. Okropne... przemyłam twarz chłodną wodą, że też muszę być podatna na siniaki. Podwinęłam koszulkę i spojrzałam na brzuch. Wydobył się ze mnie cichy jęk gdy zobaczyłam, że jest cały w siniakach. Reszty ciała bałam się obejrzeć. A to są tylko obrażenia zewnętrzne. Kasłałam krwią boje się, że wewnątrz mogę być bardziej poharatana. Usiadłam na małej wannie. Łokcie oparłam o kolana i schowałam twarz w dłoniach. Zaszlochałam i z moich oczu popłynął strumień łez. Boję się... Boję się każdego kolejnego dnia z nim. Nie dam rady tak dłużej żyć. Uspokoiłam się, zmyłam łzy i weszłam do swojego małego pokoiku. Do małej torby spakowałam wszystkie najważniejsze, rzeczy. Na palcach podeszłam do drzwi wyjściowych.
Założyłam swoje stare trampki. Ostatni raz spojrzałam na ojca.Ostatnia samotna łza popłynęłam moim policzkiem. Wyszłam z mieszkania. To koniec. Nareszcie jestem wolna.
Minęło z pół godziny odkąd wyszłam z mieszkania. Jest ulewa więc moja widoczność jest ostro ograniczona. Nie wiem gdzie jestem i nie wiem gdzie idę, Mocniej opatuliłam się kurtką gdy walnął mnie mocny podmuch wiatru. Cała się trzęsę z zimna ale nie mam zamiaru wracać. Nie wiem co dalej. Nie mam domu, nie mam pieniędzy, Nie mam gdzie się podziać. Nikt nie przyjmie bezdomnej 18-latki do pracy. Nie skończyłam nawet szkoły i nie wyobrażam sobie by teraz do niej chodzić. Mieszkając z ojcem miałam przynajmniej dach nad głową. Ale tylko to na jedzenie nigdy mi nie dawał wolał przepić. Sama jakoś dawałam sobie radę. Ale teraz to mogę gdzieś zamarznąć i każdy będzie miał to gdzieś albo co gorsza ktoś mnie zgwałci. Pokręciłam głową by zapomnieć o tych czarnych scenariuszach. Jakoś dam sobie radę. Muszę to zrobić.... Wiem, że to może być trudne ale nie mogę się poddać. Muszę to zrobić dla niej dla mamy. Kochała mnie i chroniła mnie przed nim, dopóki żyła. Tęsknie za nią, chciałabym być z nią znowu. Szkoda, że mi ją odebrał. Odebrał mi wszystko na czym mi za... Moje przemyślenia przerwał dźwięk klaksonu i pisk opon. Odwróciłam głowę w stronę dźwięku. Przez deszcz dostrzegłam tylko parę świecących reflektorów. Przerażona i sparaliżowana strachem nie mogłam się ruszyć. Było za ślizgo by samochód mógł zrobić manewr i mnie ominąć. Może to i lepiej w końcu spotkam się z  mamą. Przymknęłam powieki i czekałam. Poczułam ogromny ból, który minął szybko przestałam to czuć straciłam przytomność.

Oczami Harrego
- do zobaczenia Paul - krzyknąłem. Chłopcy też się pożegnali. Wyszliśmy z budynku oczywiście stał przed nim tłum fanek więc nie obeszło się bez ochroniarzy. Kocham nasze fanki ale czasem mam ich dość po całym dniu pracy. Głowa może rozboleć od tych ciągłych pisków. Ale gdyby nie oni do niczego byśmy nie doszli. Mamy najlepsze fanki na świecie. uśmiechnąłem się lekko.
- Z czego się cieszysz- zapytał Zayn. Wzruszyłem ramionami.                                                                       - o tym, że mamy najlepsze fanki na świcie- Poklepał mnie po plecach i wsiadł do samochodu. Ja usiadłem na miejscu kierowcy. Włączyłem silnik i wyjechałem na ulicę. Padał deszcz i mało co widziałem musiałem więc uważać na drodze.
- w końcu cały tydzień wolny- odezwał się Liam.
- co będziemy robić?- Zapytał Louis.
- Może zrobimy imprezę?- zaproponował Zayn. Każdy mruknął w pełnej akceptacji tego pomysłu.
- Kupimy dużo żarcia - krzyknął Niall. Zaczęliśmy się śmiać z entuzjazmu tego głupka. Nawet tego nie zauważył, świecą mu się oczy więc znając życie myśli o jedzeniu.
- Ta  a resztę tygodnia przeleżymy na kacu- skomentował Liam
- ja to mam zamiar bzy...- Zacząłem ale Lou mi przerwał.
- tak tak wiemy... Masz zamiar bzyknąć każdą laskę na imprezie - Przewrócił oczami - Zawsze to robisz-
- Zazdrościsz?- Zacząłem go drażnić.
- Ja nigdy..- zaczął ale przerwał nam krzyk Zayna.
- Harry...- przerażony patrzył na drogę. Spojrzałem przed siebie i zobaczyłem dziewczynę.  Szybko zacząłem hamować i trąbić. Ale nie zaczęła uciekać tylko stała. Serce biło mi jak szalone. Wpadłem w poślizg i nie mogłem zatrzymać samochodu. Wokół mnie słyszałem głosy chłopaków ale nie zwracałem na nie uwagi. Mocno przyciskałem hamulec.  Wszystko działo się jak w zwolnionym tępię. Uderzyliśmy w nią.
przednia szyba popękała. poduszki wybuchły. szarpnięcie spowodowało że mocno w nie zaryłem.
Samochód się zatrzymał, silnik zgasł.  W samochodzie zapadłą cisza. Słychać tylko nasz oddechy, płytkie i krótkie. Mocno ściskałem kierownicę i patrzyłem na leżące na ulicy ciało dziewczyny. Nie ruszała się.
Cały się trzęsę ze strachu  i z szoku. Nie mogłem się ruszyć. Usłyszałem za sobą jak ktoś zaszlochał. Pewnie Niall jest najbardziej wrażliwy. Jedynie Liam zachował czystość umysłu i szybko wyszedł z samochodu i do niej podbiegł. Chłopcy też powoli wyszli i podeszli. Słyszałem, że rozmawiali ale nie mogłem zrozumieć o czym. W uszach mi szumiało. Co ja zrobiłem?? Czułem łzy w oczach ale żadna nie spłynęła. Gdy tylko zamknąłem na chwilę oczy widziałem ten wypadek jeszcze raz. A co jeśli ona nie żyje?? Siedziałem tak i nie mogłem nic zrobić. Do samochodu wszedł Lou.
- Harry wszystko okej?- Zapytał zmartwiony. Przez dłuższą chwilę nie odpowiadałem.
-ja...- w ustach całkowicie mi zaschło- Czy ona żyje?- mój głos był cichy.
- tak ale jest nie przytomna i strasznie poturbowana- odpowiedział - zaraz powinna przyjechać karetka - dodał. Przez kilka minut siedzieliśmy w  ciszy, puki nie zobaczyliśmy nadjeżdżającej karetki. Kierowcy karetki przełożył dziewczynę na noszę i wsadzili do karetki. Liam przez chwilę rozmawiał o czymś z lekarzem. A potem odjechali. Wrócili do samochodu.
- Chyba powinniśmy pojechać do szpitala- powiedział Liam. Pokiwałem głową i przekręciłem kluczyki w stacyjce. Silnik zaryczał i zgasł. Spróbowałem ponownie ale nic z tego.
- Kurwa- krzyknąłem i mocno walnąłem w kierownice.
- uspokój się nic to nie da - krzyknął do mnie Lou
- A co mam zrobić ?- zadałem pytanie retoryczne podniosłym głosem.
- Zamknijcie się oboje - Liam przywołał nas do porządku. Głośno odetchnąłem - Pojedziemy taksówką a samochód nam z holują do warsztatu - warknął.
- masz racje sory. Ja.. po prostu spanikowałem - wyszeptałem szczerze.
- wiemy Harry, My też -  pocieszył mnie Zayn.
Liam zadzwonił do warsztatu a Zayn po taksówkę. Po chwili byliśmy już  w drodze do szpitala. W ciszy przejechaliśmy i weszliśmy do środka. Do moich nozdrzy dostał się zapach typowy dla szpitali. Podeszliśmy do recepcji.
- przepraszam- zwróciłem się do kobiety po trzydziestce, patrzyła na mnie jakbym marnował jej cenny czas - Przywieziono tu nie dawno dziewczynę z wypadku chciałbym wiedzieć gdzie jest?- zapytałem
Kobieta westchnęła i zaczęła przeglądać jakieś papiery. Zacząłem się coraz bardziej niecierpliwić gdy się nie odzywała.
- Tak jest na oddziale operacyjnym. Nie mogą panowie tam wejść przykro mi- uśmiechnęła się sztucznie. Myślałem że walnę ją  w twarz!!
- Na którym to poziomie?-
- nie mogą panowie...- Tym razem jej przerwałem.
- Gdzie?- powtórzyłem pytanie nie znoszącym sprzeciwu głosem.
- poziom drugi, sala 312- Posłałem udawany uśmiech i szybkim krokiem odszedłem.
Szybko dostaliśmy się pod właściwą salę. Ale nie mogliśmy wejść. Dostałem się tam tylko na chwilę żeby od razu mogli mnie wyrzucić, nie chciałem się kłócić więc dałem spokój. Przez te kilka chwil zdążyłem zobaczyć posiniaczoną twarz dziewczyny. To nie możliwe, żeby po takim wypadku była aż tak posiniaczona i zadrapana.
- Co jest?- zapytał Niall, który doszedł do nas dopiero po chwili. dziwię się, że on jest wstanie normalnie się zachowywać, mnie to przytłacza a co dopiero z jego wrażliwością. Westchnąłem i przeczesałem dłonią swoje włosy ciągnąc za końcówki.
- Nie chcą nas wpuścić- odpowiedziałem.
- więc zostało nam czekać- westchnął Payne siadając na krzesełkach. Przytaknąłem mu rację i usiadłem obok. teraz zostało nam tylko czekać. Mam nadzieje, że nic jej nie będzie, nigdy bym sobie nie wybaczył jakby coś się jej stało.
- To nie twoja wina stary- powiedział Zayn jakby czytał w moich myślach. Nie skomentowałem tego tylko zakryłem twarz w dłoniach. Nie wiem ile tak czekaliśmy. Jak tylko zobaczyliśmy lekarza od razu do niego podeszliśmy.
- Co z nią?- zapytałem bez żadnych ceregieli. Siwiejący mężczyzna krzywo  na mnie spojrzał, no co nie mam czasu na bezsensowne grzeczności. Jego mina była obojętna nie wiem czemu ale.. przygotowałem się na najgorsze...
___________________________________________________________________________
I co o tym myślicie????  Komentujcie!!!! Jak dla mnie wyszedł beznadziejnie :C jakoś nie mam weny ale coś napisać trzeba co nie?