sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 23


Rozdział 23 dedykuje tym co obserwuję mojego bloga :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MNIE MOTYWUJESZ....

Zrezygnowana rzuciłam telefonem w kanapę, po raz kolejny nie odebrał ode mnie telefonu. Z resztą nie odbiera od nikogo.
- Sel! uspokój się w końcu - mruknął Harry. Zatrzymałam się w półkroku gdyż chodziłam w tą i z powrotem. Spojrzałam na Harrego wielkimi oczami.
- Jak mam się uspokoić? Wyszedł z domu tak nagle, nic nie mówiąc! Nie wrócił na noc! A co jeśli coś mu się stało? - Mówiąc te ostatnie słowa załamał mi się głos.
- Niall jest już dorosły. Obiecuje ci, że nic mu nie jest - powiedział. Westchnęłam. W głowie pojawiają mi się straszne scenariusze. Cholernie się o niego martwię. Co mu się stało, że poderwał się z kanapy i bez słowa wyszedł z domu?  Na początku byliśmy tylko zdziwieni jego zachowaniem, jednak po kilku godzinach zaczęliśmy się martwić. Zaczęliśmy do niego wydzwaniać, jednak cały czas odzywała się poczta. Harry cały czas mi powtarza, że nie powinnam się martwić, Niall już jest dorosły, przecież nie jest głupi itp. Mimo tego i tak nie mogę przestać się martwić. Dziwnie się czuje gdy nie wiem gdzie jest i co się z nim dzieje. Czuje się dużo lepiej gdy jest przy mnie. Gdy mogę patrzyć na jego uśmiech i te niebieskie oczy. Czuje się przy nim pełna życia. Czy to dziwne, że myślę w ten sposób o najlepszym przyjacielu? Mam nadzieje, że nie!
- Wiem... - mruknęłam nieprzekonana. Przewrócił oczami i podszedł do mnie. Delikatnie mnie przytulił i zaczął masować moje plecy. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową i przymknęłam oczy.
- Jest dorosły nic dziwnego w tym, że zniknął na noc, pewnie poszedł się zabawić do jakiegoś klubu - powiedział. Przygryzłam wargę i lekko odsunęłam się od loczka.
- Ale wyszedł tak nagle i bez powodu. Był jakiś taki przygnębiony i smutny - mruknęłam.
- Może się z kimś umówił i prawię zapomniał, albo coś go gnębi i poszedł się wyluzować. -
- Obyś miał rację! Mam takie wrażenie jakby chodziło o coś poważniejszego - wyjaśniłam.
- Przestań! Za bardzo się przejmujesz -  powiedział. Ma rację za bardzo się przejmuje. Ma 20 lat a ja się o niego martwię jakby miał tylko 15. Jest sam ma prawo iść i się zabawić, nie informując nas o tym. Jest dorosły i ma prawo robić co tylko mu się podoba. Jak będzie chciał to wróci i już co nie? Idiotą nie jest, żeby wpakować się w jakieś kłopoty. Harry złapał mnie za rękę. Złożył na moich ustach całusa.
- Masz ochotę na loda? - spytał z uśmiechem. Poruszył zabawnie brwiami więc od razu wyczułam w tym erotyczny podtekst. Walnęłam go w ramię co spowodowało jego chichot. Gdy przestał uśmiechnął się szeroko i pociągnął mnie do kuchni.  Usiadłam na stołku, a on przez ten czas wyjął lody z zamrażalnika. Postawił pudełko na stolę i włożył do niego dwie łyżeczki. Usiadł przede mną i zaczęliśmy jeść.
Harry zbliżył się do mnie tak, że czułam na twarzy jego chłodny od lodów oddech. Po chwili poczułam jego usta na swoich. Jego usta były zimne i smakowały lodami.
- Hej gołąbeczki - krzyknął Lou. Szybko odsunęłam się od Harrego. Taa... Lou uwielbia przerywać takie momenty.
- Hej Lou - mruknął niezadowolony Harry.
- Macie lody! - krzyknął i szybko podszedł do nas z łyżką.
- Ta od dawna stały w zamrażalniku - mruknęłam. Lou spojrzał na mnie zdziwiony.
- Serio?! Dziwne, że Niall ich jeszcze nie zjadł - powiedział.  Posmutniałam troszkę. Niall w ogóle od paru dni zachowuje się jakoś inaczej. Tylko dlaczego? Może przez tą dziewczynę? Kim ona jest, że tak mu zawróciła w głowie?
- Odezwał się - spytałam z nadzieją. Pokręcił głową. Westchnęłam.
- Nie martw się pewnie gdzieś się zasiedział - mruknął. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, dopóki nie usłyszeliśmy hałasu z korytarza. Szybko zerwałam się z krzesła i po chwili stałam w korytarzu. Chciałam go mocno uścisnąć, że nic mu nie jest, jednak jego postawa mnie powstrzymała. Ledwo stoi na nogach. Opiera się ręką o półkę a i tak się chwieje. Małymi i nieprzytomnymi oczami patrzy przed siebie. Po chwili uderzył we mnie ostry smród alkoholu. Musiałam zasłonić nos tak śmierdział.
- Gdzieś ty był? - pytam zła. To my się tu martwimy a on chla! Spojrzał na mnie. Przed oczami mignęła mi scena gdy mój ojciec wrócił  pijany od domu. Mam zaczęła go wypytywać i pierwszy raz dostała w twarz. Stałam wtedy za ścianą i wszystko wdziałam. To było straszne.
- Jesteś śliczna gdy się złościsz - wybełkotał w odpowiedzi. Mówił tak nie wyraźnie, że ledwo go zrozumiałam. Zaskoczył mnie tym. Koło mnie stanął Harry. Przyjrzał się Niallowi i się skrzywił.
- Kurwa stary ile ty wypiłeś? Lepiej idź spać - powiedział Harry. Niall coś mruknął w odpowiedzi, ale nic z tego nie zrozumiałam. Horan ruszył przed siebie i o mało się na nas nie przewrócił. Westchnęłam  i objęłam go w pasie, jego rękę zarzuciłam sobie na plecy.
- Pomogę mu, no bo przecież sam w życiu nie dojdzie do łóżka - mruknęłam do Harrego. Chciał już coś powiedzieć, ale ominęłam go. Ominęłam resztę i ruszyłam w stronę schodów. Nie pytali o nic tylko posyłali zdziwione spojrzenia. Ledwo szłam z Nialle uwieszonym na moim ramieniu. Jest dość ciężki. Powoli zaczęliśmy wspinać się po schodach. Niall cały czas coś bełkotał jednak nie przywiązywałam do tego większej uwagi i nie słuchałam. To taki bełkot pijaka, same głupoty. W końcu udało mi się dotrzeć do jego pokoju. Jestem zadowolona z siebie bo to graniczyło z cudem. Odsunęłam się trochę od niego i odwróciłam twarz w jego stronę. Za nim spostrzegłam co się dzieje jego usta były połączone z moimi. Teraz to dopiero mnie zaskoczył. Odsunęłam się od niego.
- Przestań, jesteś pijany idź spać - warknęłam.
- Po warunkiem, że ze mną zostaniesz - wybełkotał. Patrzyłam na niego wielkimi oczami.
- Okeej - mruknęłam nie do końca pewna. Znowu chciał mnie pocałować, ale w porę się odsunęłam i upadł na łóżko. No pięknie! Czy wszyscy faceci są napaleni?? Stwierdzam, że jest po prostu tak najebany, że w ogóle nie wie co robi, jutro pewnie nie będzie niczego pamiętał. Co ta wódka robi z ludźmi. Ostatnio jak Harry był taki pijany... Dość! Jak mogło mi w ogóle przejść przez myśl, że Niall mógłby mi coś zrobić.
O Harry też tak myślałam... Ufam Niallowi bardziej niż sobie, z resztą im wszystkim ufam bardziej niż sobie.
To czemu nie powiedziałaś im o sobie wszystkiego? odezwał się cichy głosik w mojej głowie... Przestań! To było dawno i nie prawda! Próbuje zapomnieć o tym wszystkim... Oszaleje kurwa! Teraz zaczynam gadać sama ze sobą!...
- Prześpij się ze mną - mruknął.No chyba go pogięło. Przewróciłam oczami. Mam pomysł!
- Jasne kotku! Połóż się i odpręż a ja cię przez ten czas rozbiorę - powiedziałam erotycznym głosem.
Z uśmiechem na twarzy położył się na łóżku i zamknął oczy. Jak najwolniej zaczęłam zdejmować mu buty, potem spodnie. Naszarpałam się z nimi, bo Niall nawet nie drgnął. Gdy już został w samej koszulce i bokserkach, stwierdziłam, że mój plan wypalił. Niall zasnął! Dobrze... Oboje tego nie chcemy, to by zepsuło naszą przyjaźń i mój związek z Harrym.  Usiadłam na skraju łóżka  i zaczęłam mu się przyglądać. Jest taki spokojny gdy śpi.
- Mój biedaczku co się z tobą dzieje? - spytałam szeptem choć dobrze wiem, że mnie nie słyszy. Położyłam dłoń na jego policzku, myślałam, że się rozpłynę gdy się wtulił w moją dłoń. Jest taki uroczy.
Przyzwyczaiłam się do odoru alkoholu i dopiero teraz wyczułam od niego także damskie perfumy. Mój mózg zaczął szybciej pracować. Był z jakąś kobietą? Przespał się z jakąś dziwką w klubie? Znowu poczułam to ukłucie w sercu. Kurwa co to jest? Niall ma prawo robić co chcę i spotykać się z kim chcę nic mi do tego. Zabrałam dłoń i wyszłam z jego pokoju. Mam mętlik w głowie, nie wiem co się ze mną dzieje.
Zeszłam na dół. Chłopy siedzieli w kuchni.
- Co z nim? - spytał od razu Liam. Pokręciłam głową.
- Od razu zasnął, więc nic nie wiem - mruknęłam.
- Ciekawe co się stało? - spytał Zayn. Liam spojrzał na mnie dziwnie i od razu odwrócił wzrok. Co to było?
Nikt z nas jednak nie znał odpowiedzi na to pytanie.
- Widzisz a tyle się martwiłaś, a on tylko poszedł się napić - powiedział Harry. Posłałam mu morderczy wzrok i już się nie odezwał.
Następny dzień*
Wstałam z łóżka i zeszłam na dół. W kuchni siedział Liam i jadł śniadanie.
- Hej- mruknęłam.
- Siemka - powiedział. Wyjęłam z lodówki sok i usiadłam na przeciwko niego.
- Wszystko okej? - spytał. Wzruszyłam ramionami.
- Myślę o Niallu. Jak myślisz co się z nim dzieje. Wiesz... to może przez tą dziewczynę? - mruknęłam. Spojrzał na mnie zaskoczony.
- Jaką dziewczyna? -
- No zakochał się w jakiejś dziewczynie a ona wybrała jakiegoś innego faceta - powiedziałam. W jego oczach mignęło coś dziwnego.
- Aa.. To, możliwe - mruknął zamyślony. Przez chwilę posiedzieliśmy w ciszy.
- Prawię bym zapomniał, są listy do ciebie - powiedział i rzucił mi jakiś plik kopert. Zdziwiłam się.
- Do mnie? - Przytaknął. Sięgnęłam po pierwszą kopertę i ją otworzyłam. Byłam podekscytowana bo jeszcze nigdy nie dostałam listu. Dziwne nie było napisane od kogo to. Zaczęłam czytać. W żuciu nie spodziewałam się czegoś takiego.

Giń szmato, nie jesteś warta tego by być z Harrym. Założę się, ze jesteś z nim dla pieniędzy..

Jak to możliwe, że Harry cię zechciał, jesteś strasznie brzydka. Dziwię się, że wybrał taką dziwkę...

Ty głupia suko!! Jesteś nic nie wartą szmatą!!!....

 Takich listów było kilka. Skłamię mówiąc, że ani trochę mnie to nie zraniło. Tępą patrze w ostatni list leżący przede mną. Drżą mi ręce. Nigdy nie było tak, że żadne problemy mnie nie ruszają, każdy myślał, że jestem silna i mam wyjebane na wszystko. Prawda jest taka, że zawsze brały w tym udział narkotyki to dzięki nim jakoś żyłam i funkcjonowałam. Bez nich już dawno bym się załamała. Zawsze jak się dzieje coś co może mnie w jakiś sposób zranić, mój organizm wtedy najbardziej potrzebuje działki, by zapomnieć i dać sobie jakoś z tym radę, na zewnątrz może i wyglądam dobrze, ale w środku zawsze byłam kupą rozbitych kawałeczków. Było tak odkąd, odeszła moja matka. Niby prawda, że to tylko jakieś puste słowa napisane przez kogoś kto nigdy nie widział mnie na żywo i nic o mnie nie wie. Jednak to boli, przykro mi, że mają o mnie takie zdanie. Jednak nic im to nie da, nie mam zamiaru zostawiać Harrego, a zwłaszcza jeśli oni tego tak bardzo chcą, zrobię im na złość. W tym momencie jestem wredną suką. Lubię tą część mojej osobowości. Gdy jestem zimną suką, mam wszystko w dupie i robię co chcę, wtedy uczucia trzymam na wodzy i wszystko jest okej. Jednak ostatnio jestem strasznie emocjonalna i zajebiście mnie to wkurza!
- Wszystko w porządku? - Podniosłam swój nieprzytomny wzrok na Liama. Przyglądał mi się zmartwiony.
- Tak... - mruknęłam. Nie wyglądał na przekonanego.
- Mogę? - spytał i sięgnął po list za nim zaprzeczyłam. Nie zdążyłam też mu go zabrać. Nie chciałam, żeby czytał i się martwił. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
- Nie przejmuj się, my dostajemy codziennie takie listy - powiedział. Co? Oni? Przecież są super, nie wieże, że ktoś może ich obrażać... Nawet jeśli ich nie lubią to trochę tolerancji. Cofam tą wredną i zimną sukę przy nich wszystkich jestem potulna jak baranek.
- Nie rusza was to? - spytałam. Wzruszył ramionami.
- Wiem, że to niezbyt miłe, ale jakoś musimy sobie z tym radzić, z resztą większość listów jest naprawdę miła. Uwielbiam je zawsze poprawiają mi humor - uśmiechnął się lekko mówiąc to. - Najgorzej znosił to Harry, bo to na niego było najwięcej hejtów, ale też przestał się tym przejmować - powiedział. Szczerze zazdroszczę im i to bardzo, że się tym nie przejmują. Mój organizm już przyjmuje pozycję obronną na ten atak. Najgorsze jest to, że tą obroną są narkotyki. Czuje, że ich potrzebuje. A szło mi już tak dobrze, dawno już nie miałam na nie ochoty. Czego się spodziewałam? to narkotyki od nich ni da się tak po prostu odejść. Przeczesałam dłonią włosy i westchnęłam.
- To strasznie przykre - mruknęłam.
- Wiem, ale nie możesz przejmować się słowami jakiś psychofanek, które cię obrażają, bo są zazdrosne o to, że to ty jesteś z nami. Nawet cię nie znają, więc nic o tobie nie wiedzą - powiedział i po chwili dodał.
- My cię znamy i możemy potwierdzić, że  jest zajebista i jesteś dla nas bardzo ważna. A to chyba się liczy najbardziej co myślą o tobie najbliżsi, a nie jakieś anonimy - wyznał. To było piękne!
- Dzięki - mruknęłam. Wyrzuciłam listy do kosza i przytuliłam Liama. Jestem szczęściarą, że mam takich przyjaciół. To dla mnie nowość, mieć przyjaciół którzy się o ciebie troszczą. Moimi przyjaciółmi byli sami narkomani, którzy przychodzili tylko po to by się naćpać. Nigdy nie towarzyszyły temu wyższe uczucia. Każdy miał każdego w dupie. Odsunęłam się od niego i wyszłam z kuchni. Ruszyłam w stronę swojego pokoju. Harrego nie ma na łóżku, więc zgaduje, ze poszedł się umyć i przebrać. Ruszyłam do łazienki, rozbolał mnie brzuch i zrobiło mi się słabo. Stanęłam przed umywalką i przemyłam twarz chłodną wodą. Spojrzałam na swoje odbicie, nie wyglądam dobrze jestem blada i mam sine usta. Nie! Tylko nie to! Jestem taka słaba. Jedna taka beznadziejna jedna rzecz i już sobie nie radzę,  potrzebuje narkotyków!? Moje ciało się  buntuje bo dawno nie dostało żadnej działki. Do tej pory jakoś mogłam ujarzmić ten głód i na chwilę, przestałam brać. Ten mały problem po prostu przypomniał mi jak miło jest kiedy jestem naćpana. Wzięłam dwa głębokie wdechy i odeszłam od lustra. Zachwiałam się, musiałam oprzeć się o wannę, by nie upaść. Nie mogę się ruszyć, tak nagle opadły ze mnie wszystkie siły. Mój oddech przyśpieszył, cholernie męczyło mnie by utrzymać się na nogach. Nie wytrzymałam długo opadłam na podłogę. Moje ciało całe drży. Skuliłam się i przymknęłam oczy. Nie mam pojęcia co się dzieje. Moje mięśnie się naprężają i sprawia mi to dziwny ból. Nie wiem ile tak leżałam, trzęsąc się, ale w końcu zasnęłam na zimnych kafelkach w łazience.
Obudziło mnie walenie w drzwi. Podniosłam głowę do góry i rozejrzałam się w około. Jak ja do cholery znalazłam się w łazience? Jest ciemno, nie zapaliłam światłą. Ile ja tu siedzę. Moje przemyślenia przerwało mocne kopnięcie w drzwi.
- Sel jesteś tam? - Usłyszałam krzyk Hazzy. Szybko podniosłam się z ziemi. Zachwiałam się i prawię z powrotem upadłam na ziemię, jednak utrzymałam równowagę. Moje ciało jest strasznie osłabione, każdy najmniejszy ruch sprawia mi ból. Szybko podeszłam i otworzyłam drzwi. Oślepiło mnie jasne światło. Musiałam zamrugać kilka razy by się przyzwyczaić. Spojrzałam na Harrego. Wyglądał na przestraszonego, ale widać, że mu ulżyło. Szybko do mnie podszedł i zamknął w niedźwiedzim uścisku. O co chodzi?
- Nic ci nie jest? Co ty tam robiłaś cały dzień? - zapytał szybko.
- Nie wiem - mruknęłam cicho. Mój głos jest zachrypnięty i brzmię trochę jakbym piszczała i miała chrypę.
- Wyglądasz strasznie. Co się stało? Wszystko ok? - Jestem trochę zdezorientowana.
- Siedzę tam cały dzień, a ty się dopiero teraz skapnąłeś, że mnie nie ma. -
- Nie! To nie tak! Musieliśmy pilnie jechać do studia i nie dawno wróciliśmy - powiedział. -
- Nic mi nie jest! Straciłam przytomność czy coś - mruknęłam. Spojrzał na mnie przerażony.
- Ale już wszystko okej - zapytał szybko. Przytaknęłam. Jednak nadal czuje się strasznie.
- Jest okej - powiedziałam kiedy cały czas mi się przyglądał. Chciał do mnie podejść i mnie przytulić, jednak ominęłam go. Nie mam ochoty na takie czułości. Harry wyglądał na zdziwionego. Odkąd jesteśmy razem nigdy czegoś takiego mu nie odmówiłam.
- Co jest? - spytał. Wzruszyłam ramionami.
- Nic po prostu nie mam na to ochoty - mruknęłam.
- Dlaczego? - Odwróciłam wzrok.
- Nie wiem. Nie mam i już. - Zachowuje się sukowato. Przez chwilę staliśmy w niezręcznej ciszy.
- Wiesz Liam mówił mi o tych listach - mruknął Harry, przerywając ciszę. - O to chodzi?-
Spojrzałam na niego i zaprzeczyłam, choć tak naprawdę trochę się przyczyniły do mojego stanu. To przez nie mój organizm wariuje. Kiedy jestem na głodzie, zawsze jest najgorzej kiedy dopadnie mnie mały problem. Zawsze najłatwiej było się naćpać i mieć wszystko w dupie.
- Brałaś coś? - spytał. Masował się po karku. Jest zażenowany.
- Nie! oczywiście, że nie! - Krzyknęłam. Jak on mógł w ogóle o tym pomyśleć. Z resztą miał wielkie prawo tak pomyśleć.
- Um... Przepraszam! To było głupie! - mruknął. Westchnęłam i usiadłam na łóżku.
- Nie to nie było głupie, to ja się głupio uniosłam. Miałeś prawo tak pomyśleć - mruknęłam. - Nie wzięła nic tylko dlatego, że nie miałam przy sobie - przyznałam cicho. Taka jest prawda gdybym miała przy sobie jakikolwiek towar, naćpałabym się.
- Myślałem, że jest już dobrze - powiedział. Spojrzałam na niego i szybko zerwałam się z  łóżka.
- To narkotyki Harry! Od nich nie można się uwolnić z dnia na dzień. Z każdym dniem będzie ze mną tylko gorzej, bo ja nie mogę wytrzymać. Wszystko mnie boli i jestem tak cholernie bezsilna, kiedy ich potrzebuję. W końcu się złamie i oboje dobrze o tym wiemy - wykrzyknęłam. Zielone oczy Harrego dokładnie mnie skanowały.
- Skoro tak to czujesz, to może powinnaś pójść na jakąś odwyk czy coś - zaproponował. Spojrzałam na niego nie dowierzając.
- Nigdy! - powiedziałam zła. Uznałam, że ta rozmowa dobiegła końca i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół.
- Hej Sel wszystko w porządku? - spytał Liam. Bez słowa go ominęłam i weszłam do kuchni. Jestem wkurzona i to bardzo.
- A tej co? -
- Nie wiem stary. Może dostała okresu? - Usłyszałam za sobą wymianę zdań Liama i Zayna.
W kuchni siedział Niall i jadł. Stanęłam na przeciwko niego z założonymi rękoma.
- Co to miało być? - spytałam drżącym głosem. Od razu skapnął się o co chodzi.
- Nic za dużo wypiłem i tyle - powiedział.
- Za dużo wypiłeś. Byłeś tak najebany, że ledwo chodziłeś. Wiesz co ty mi zaproponowałeś? - warknęłam.
- Niczego nie pamiętam - mruknął.
- Sex! - warknęłam. Spojrzał na mnie wielkimi oczami.
- Zgodziłaś się? - spytał. Złapałam się za nasadę nosa, żeby nie wybuchnąć.
- A jak myślisz. Pomyślałam, że nic się nie stanie jak będę się pieprzyć z przyjacielem mojego chłopaka - warknęłam. Mam nadzieje, że wyczuł sarkazm. Jestem na niego wkurzona. Jak on się w ogóle zachowuje. Wzruszył ramionami.
- Byłem pijany sorki - mruknął. Jednak nie wyglądał na winnego.
- Gdzie ty w ogóle byłeś? - spytałam zmieniając temat. Prychnął.
- Robisz przesłuchanie? - mruknął.
- Po prostu się o ciebie martwię - powiedziałam.
- Nie jesteś moją matką i nic nie muszę ci mówić. Będę robił co mi się podoba! - warknął.
- Cholernie się o ciebie bałam! nie wiedziałam gdzie jesteś i nie wiedziałam co się  tobą dzieje. Jestem moim przyjacielem i nie wiem co bym zrobiła gdybym miała cię więcej nie zobaczyć. Czułabym się jakby zabrali cząstkę mnie. Jesteś cholernym egoistom, powinieneś nam powiedzieć choćby gdzie idziesz, żebym nie musiała się przez ciebie denerwować - wyznałam. Zapiekły mnie kąciki oczy. Żadnych łez! Niall spuścił wzrok.
- Wyszedłem na imprezę, wypiłem trochę za dużo. Spotkałem tam jakąś dziewczynę, nie pamiętam jak się nazywa. Poszliśmy do niej do domu i ją bzyknąłem. Rano wyszedłem z jej mieszkania i wracając tu zaszedłem do baru, później jakby urwał mi się film - powiedział.
Bzyknąłem ją! bzyknąłem ja! Te słowa odbijały się w mojej głowie jak echo. Szybko wyrzuciłam z siebie te myśli.
- Dlaczego? co się stało? - spytałam. Pokręcił głowa. Wiem, że już nic więcej mi nie powie.
- Przepraszam.... Po prostu strasznie się o ciebie martwiłam. Nie chcę cię stracić - powiedziałam i mocno go przytuliłam.
- Hej! Wszystko jest okej. Nie jestem głupi. Przecież nic by mi się nie stało - powiedział. - Ja tylko wyszedłem z domu na kilka godzin. Przepraszam nie sądziłem, że tak bardzo cię to ruszy - dodał.
- To głupie! Jesteś dorosły, możesz robić co chcesz. Nie powinnam tak na ciebie naciskać, żebyś mi powiedział. - mruknęłam
- Nic się nie stało - powiedział i pocałował mnie w czoło. Przymknęłam oczy. Cholernie dobrze mi w jego objęciach. Martwię się, że za dobrze.

Kolejne dni mijały spokojnie. Mieliśmy strasznie dużo pracy, więc rzadko się widzieliśmy. Ja prawie cały czas w pracy oni w studiu. Nagrywają nowe kawałki i będą tam siedzieć jeszcze częściej. Tęsknie za naszymi wspólnymi wygłupami wieczorem przed telewizorem. Zostałam z chłopcami i oczywiście dokładam im jakieś pieniądze, to prawie nic, ale czuje się lepiej nawet dając im taką małą sumę. Z resztą Harry nie pozwolił by mi się wyprowadzić. Jak to powiedział chcę mnie mieć cały czas przy sobie.
Dzisiaj się złożyło, że mamy wolne i siedzimy sobie w domu. Razem z Harrym oglądamy jakieś denny film. Reszta siedzi w swoich pokojach.  Wyswobodziłam się z uścisku Harrego.
- Zaraz wrócę! - powiedziałam i pobiegłam na górę. Podeszłam do drzwi łazienki, złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi. Reszta działa się bardzo szybko. Zobaczyłam dochodzącego Nialla na kiblu. On się masturbuje!!! Spojrzał na mnie zdziwiony i zaskoczony. Jego policzki od razu przybrały kolor wiśni. Zawstydzony próbował się jakoś zasłonić.
- Sel... Ja... - próbował się tłumaczyć. Stałam zszokowana i patrzyłam na niego z otwartą buzią. Dopiero po chwili się skapnęłam i zasłoniłam oczy dłonią. Po omacku zaczęłam się cofać i nie chcący walnęłam we framugę. W końcu udało mi się wyjść na korytarz. Oparłam się o drzwi by uspokoić oddech. Tego to się  nie spodziewałam.
- Sorki, nie pomyślałam, następnym razem zamykaj drzwi na klucz - krzyknęłam. Usłyszałam chrząkniecie.
- Jasne... - mruknął. Odsunęłam się od drzwi kiedy poczułam, że je otwiera. Nie patrzył na mnie, za to oglądał swoje buty. Wygląda uroczo, jest taki zawstydzony i cały czerwony na twarzy. Ledwo powstrzymywałam wybuchnięcie śmiechem.
- Wiesz... może lepiej będzie jak nikt się o tym nie dowie - poprosił. Pokiwałam głową. Matko zaraz zacznę się śmiać. Przygryzłam wargę.
- Jasne chłopcy o niczym się nie dowiedzą - mówiąc to nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Co jeszcze bardziej go zawstydziło. Na korytarz wyszedł Zayn.
- Z czego się śmiejecie? - spytał. Niall momentalnie się zaczerwienił, a ja jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać.
Zayn przygląda mi się zdezorientowany. Cholernie zaczął mnie boleć brzuch, złapałam się za niego i spróbowałam uspokoić, ale jest jeszcze gorzej. Z moich oczu zaczęły lecieć łzy, ze śmiechu. Nie wierzę, że to zobaczyłam! Powinnam pukać no ale on powinien się zamknąć.
- Przepraszam.... Ale nie mogę wytrzymać - mówiłam do niego przez śmiech.
- Bardzo śmieszne - warknął. Mój śmiech jest zaraźliwy, bo Zayn też zaczął chichotać choć nie wie o co chodzi. Boże błagam wymarz mi ten widok z głowy. Niall tez się delikatnie uśmiechnął, ale zachował powagę i nie zaczął się śmiać. Trochę minęło zanim się uspokoiłam.  Wciąż chichocząc zeszłam na dół zostawiając ich samych. Usiadłam obok Harrego.
- Z czego się tak śmiałaś? - spytał. Znowu wybuchnęłam śmiechem. O matko to nie da mi spokoju przez kilka dni. Obiecałam Niallowi, że nie powiem to nie powiem. Ale śmiać mi się nie zabroni.
- Nie powiesz mi - stwierdził. Przytaknęłam. Musiałam się w końcu uspokoić bo strasznie zaczął boleć mnie brzuch. Przez cały dzień chodziłam rozbawiona i Niall mnie unikał. Jak tylko mnie zobaczył czerwienił się. On jest taki słodki!
Kilka dni później
zajadam się jogurtem i patrzę w okno. Chłopcy siedzą w salonie i oglądają mecz. Ja jakoś nie miałam ochoty. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie ma szans, żeby oni poszli otworzyć. Poszłam więc ja. Głupia nie odstawiłam jogurtu i miałam zajęte dłonie więc, łyżeczkę wsadziłam do buzi by mieć wolną rękę i otworzyć. Zobaczyła przed sobą jakąś dziewczynę. Miała trochę wrednawy wyraz twarzy. Przejechała po mnie wzrokiem. Nigdy jej nie widziałam.
- Przyszłam do Liama - powiedziała i mnie minęła. Nawet się nie przywitała tylko weszła jak gdyby nigdy nic. Zdziwiona nic nie powiedziałam i zamknęłam drzwi. Zdjęła swoją kurteczkę i mi ją dała.
- Tylko powieś ładnie, droga była - powiedziała. Że co proszę? Co to za laska w ogóle. Rzuciłam jej kurtkę byle jak na szafkę i ruszyłam za nią do solanu.
- Sophie! - Krzyknął Laim i mocno ją przytulił a potem dał buziaka w usta. Przyglądałam ich się zaskoczona. No nie mówcie, że to ta sama Sophie o której mówił. Tamta o której opowiadał była miła i przyjazna a ta jest wredna! W końcu się od niej odsunął i spojrzał na mnie.
- Sophie to Selena. Sel to Sophie moja dziewczyna - przedstawił nas sobie. Dobra początek nie był zbyt miły. Ale może jak ją lepiej poznam to okaże się spoko. Odłożyłam jogurt na szafkę i zaczęłam do niej podchodzić z wyciągnięta dłonią i przyjaznym uśmiechem.
- Hej - mruknęłam. Spojrzała na mnie i z powrotem na Liama.
- Po co przedstawiasz mnie sprzątaczce? - spytała. Zszokowana zatrzymałam się w pół kroku. Co ona powiedziała? Głupia krowa!  Liam spojrzał na nią zdziwiony.
- Sel nie jest sprzątaczką! Mówiłem ci o niej. To nasza przyjaciółka i dziewczyna Harrego - wyjaśnił.
- Serio nie pamiętam - Rozmawiali jakby mnie tu nie było. Zacisnęłam dłonie w pięście. Zajebie jej jak nic. Harry podszedł  i mnie objął. Zauważył, że zaczynam się wkurzać. Już miałam zamiar jej nawrzucać. Suka! Powiedziała coś do Liama i zniknęła na schodach. Nawet małpa nie przeprosiła.
- Sorki Sel. Ona nie chciała - mruknął. Prychnęłam.
- Nie ważne - mruknęłam już spokojna.
- Ona się tak nie zachowuje nie wiem co strzeliło jej do głowy. -
- Nie tłumacz jej. Nie polubiłyśmy się trudno - powiedziałam. Westchnął i poszedł na górę.
- Nie przejmuj się Sophie już taka jest, przyzwyczaisz się - mruknął Harry. Wzruszyłam ramionami.
- Nie lubicie jej za bardzo? - spytałam. Pokręcił głową.
- Jest wredna i nie miła. Tolerujemy ją bo Liam ją kocha - powiedział.
- To chyba najważniejsze, że on ją kocha, To nie nasza dziewczyna tylko jego, a skoro jest z nią szczęśliwy, to niech będzie...- powiedziałam. Najważniejsze jest co czuje Liam, nie my. Skoro jest z nią szczęśliwy to nie możemy nic z tym zrobić, no ale chyba nic się nie stanie jak ją trochę przezwę w myślach. Suka myślała, że jestem sprzątaczką. Miałam nadzieje, że pędzie jak Perrie, miła i przyjazna.  Chciałam się z nią za kumplować, mogłybyśmy sobie we trzy obgadywać chłopców. No trudno się mówi. Nie chcę to jej problem.
______________________________________________________________________________
Powiem tylko tyle, wiem, że nudny ale nie mam weny a o motywacji w ogóle nie wspominam. Serio! proszę komentujcie więcej!! Nie bardzo chcę mi się pisać... Przepraszam was za to!
Sorki, że tak późno... Chciałabym wam obiecać, że kolejny pojawi się za tydzień, ale nie mogę nie wiem kiedy dodam 24...
OD RAZU MÓWIĘ, ŻE NIC NIE MAM DO SOPHIE... NAWET JĄ LUBIĘ SKORO LIAM JEST SZCZĘŚLIWY TO SPOKO.... JEJ ZACHOWANIE WYMYŚLIŁAM NA POTRZEBY BLOGA, WIĘC NIE PISZCIE, ŻE JĄ TU OBRAŻAM BO JEJ NIE LUBIE!!!! PRZEPRASZAM, JEŚLI KOGOŚ TYM URAZIŁAM ALE MAM WĄTEK ZWIĄZANY Z ZACHOWANIEM SOPHIE DLATEGO TEŻ TAKA JEST...TO TYLE!!!  :)


 Dziękuje tym co wpadli na moje aska :)
Przeczytałaś/eś :D to teraz napisz dwa miłe słowa w komentarzu :P

21 komentarzy:

  1. Świetny , pisz szybko kolejny , życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział. Życze weny
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  3. Kobieto ty masz taki talent ze hej
    Pisz rozdziałów najwięcej jak możesz!!!!!
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. pisz szybko nextt !!!!!!!!!!! omggg dzieje się dzieje !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super !!!!! A tą scena z Niallem HAHAHAHAHAHAHAHA XD Ty zboczuchu :-P - DynaHope1DEF

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest super!Dawaj szybko następny bo tak długo tego nie wstawiałaś że myślałam że już nie będziesz pisać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ekstra. :)))
    Zapraszam do mnie. ;)
    http://stories-about-dreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Super opowiadanie i cudowny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award wiecej informacji na http://nazawszeee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny :*
    ZAPRASZAM DO MNIE! http://you-and-i-forever-togther.blogspot.com/2014/02/rozdzia-2.html
    Zachęcam do przeczytania i zostawienia, chociaż jednego komentarz :) Będzie mi bardzo miło :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem zła. Psujesz to wszystkio. Okaże się że ona kocha Nialla i do niego pójdzie i dupa -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam jesteś dupa -,- nie znasz? Nie komentuj... A może Sel będzie z każdym po koleji?! /Andżelika

      Usuń
  12. Aaaaaa <33333 jaki świetny :* bosko :* /Andżelika

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaaaa <33333 jaki świetny :* bosko :* /Andżelika

    OdpowiedzUsuń
  14. Dwa słowa ?? Mhhh
    Bardzo ładne <3
    Hahaha
    Żart :D.
    Zajebisty :D <3

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudooo! <3 Jak zawsze :) . Zapraszam do mnie :* http://lovehateonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Perfekcyjny no w końcu jak zawsze. Jejku jak ja kocham to opowiadanie <3 Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń